Genyochromis mento
- wilk w owczej skórze?

Jedną z najbardziej rozpowszechnionych w wodach jeziora Malawi pielęgnic jest dobrze znany podgryzacz płetw i zjadacz łusek  Genyochromis mento. Formalny opis gatunku, wykonany przez nieżyjącego już Ethelwynna Trwavasa w 1935 roku, jest stosunkowo nowy w porównaniu do opisów innych powszechnie spotykanych mbuna. Może on być łatwo zidentyfikowany przez poławiaczy dzięki wydatnej, wysuniętej dolnej szczęce... To istotna umiejętność, biorąc pod uwagę fakt, że Genyochromis mento nie zawaha się by zaatakować ryb z którymi został umieszczony w pojemnikach transportowych.


Samica OB Pseudotropheus elegans (z lewej), mieszkaniec piasków z Nkhata bay, i naśladujący ją Genyochromis mento (z prawej) z Chadagha, na północy Nkhata bay. Zdjęcia: Ad Konings.

Genyochromis mento jest aktywnym i wyspecjalizowanym drapieżnikiem, nie posiadającym wyraźnych preferencji w doborze swoich ofiar. Atakuje pielęgnice każdego rodzaju w pozornie przypadkowy sposób. Zwykle Genyochromis mento obiera sobie terytorium i zamiera w bezruchu, najczęściej tuż nad powierzchnią dna pozwalając aby ryby przepływały blisko jego głowy. Gdy potencjalna ofiara znajdzie się w polu rażenia, Genyochromis mento atakuje błyskawicznie i albo odgryza spore kawałki płetw, lub rzadziej wyrywa niemałą ilość łusek z boku albo tylnych partii ryby. Po ataku drapieżca powraca na swoją poprzednią pozycję tak jakby nic się nie stało. Często prędkość ataku jest tak duża, że ofiara nie do końca zdaje sobie sprawę z przebiegu wydarzeń. Niemniej w krótkim czasie przebywające w okolicy ryby przezornie omijają strefę w której mają miejsce ataki. Wiele gatunków mbuna obiera swoje rewiry w których spędza większość czasu, poruszając się po stałych trasach w ich obrębie. Taki model zachowania sprzyja zwyczajom żywieniowym Genyochromis mento, który zmieniając swoje położenie o zaledwie kilkadziesiąt centymetrów opuszcza strefę ataków omijaną przez rezydentów danego obszaru i pojawia się w nowym, ciągle uczęszczanym przez ryby miejscu. Nietrudno jest zauważyć, że żywo wybarwione, obierające własne terytoria samce mbuna są atakowane częściej, co widoczne jest po stanie ich płetw. Samotnie pływające samice noszące ikrę i przedstawiciele gatunków formujących grupy i nie obierających terytorium są atakowane znacznie rzadziej.

Gdy potencjalna ofiara znajdzie się w polu rażenia, Genyochromis mento atakuje błyskawicznie i albo odgryza spore kawałki płetw...

Zwyczaje troficzne opisane powyżej są obserwowane u samic i
dorastających osobników obu płci gatunku Genyochromis mento. Sporych rozmiarów dorosłe samce wyspecjalizowały się w innych technikach zdobywania pokarmu. Wiele razy obserwowałem okazy wkraczające między utarczki i zmagania o terytorium innych przedstawicieli mbuna. Działają one na zasadzie zaskoczenia. W istocie samce Genyochromis mento często obserwuje się sunące z dużą prędkością (czasem zbyt szybko aby móc za nimi nadążyć)  przez terytoria zwaśnionych ze sobą mieszkańców. Gdy tylko następuje jakaś bójka, Genyochromis mento przeprowadza nagły atak pochłoniętych zmaganiami uczestników. Gdy wojownicy są zajęci bojami stanowią łatwą zdobycz dla samca Genyochromis mento atakującego którąkolwiek ze stron, sypiąc wokół resztkami płetw i odgryzanych łusek. Co zdumiewające walczące samce zdają się nie zauważać, że pojawiła się trzecia strona konfliktu, ich wspólny przeciwnik. Każdy z walczących o rewir samców wygląda na przekonanego, że to jego przeciwnik jest sprawcą licznych obrażeń i reaguje atakując z jeszcze większą zaciekłością. Prowadzi to jedynie do ułatwienia zadania przebiegłemu drapieżnikowi, jakim jest Genyochromis mento.

Innym razem mogłem obserwować samca mbuna tańczącego zalotnie przed samicami nakłaniając je do odbycia tarła, co przyciągnęło wszędobylskiego rozbójnika. Jako że rytuały godowe zwykle obfitują w pokaz nastroszonych płetw w pełnej krasie, zalotnik staje się idealnym celem dla Genyochromis mento. Powoduje to, że kiedy płynie się przez skaliste obszary jeziora, niemalże wszystkie obierające i broniące swoich terytoriów samce mają postrzępione płetwy, z czego spora część to pozostałości po udanych, bezpardonowych atakach Genyochromis mento.

Ofiarą padają zwykle przedstawiciele mbuna, choć większe nie-mbuna są również atakowane, zwłaszcza te, które przebywają w strefach skalistych, bogatych w kryjówki również dla Genyochromis mento. Miałem okazję obserwować przypadek Genyochromis mento niestrudzenie atakującego dwa samce Oreochromis lidole, które były trzykrotnie dłuższe i co najmniej pięćdziesiąt razy przerastające napastnika masą. Samiec Genyochromis mento zasadził się na łuski płetw ogonowych Tilapii, których jednak nie mógł oderwać ponieważ były większe niż jego głowa! Istnieje hipoteza, że odgryzanie płetw stanowi pozostałość po agresywnym zachowaniu określanym mianem „pogoni za ogonem”. Gatunki z rodzaju Melanochromis są wiązane z tego typu zachowaniami, najczęściej przejawianymi przez dwa samce (rzadziej dwie samice), próbującymi równocześnie ugryźć ogon przeciwnika, ale i uniknąć ugryzienia. W rezultacie oglądamy żywiołowe gonienie dookoła przez dwóch wojowników, którzy niejednokrotnie nie wyrządzają sobie żadnej krzywdy. Na drodze rozwoju ewolucyjnego Genyochromis mento, ten typ postępowania mógł ewoluować do zachowań mających za główny cel zdobycie pokarmu poprzez zasadzanie się na płetwy ogonowe.

Płetwa ogonowa jest również obiektem ataków takich gatunków jak Corematodus taeniatus i C. shiranus. Jest to równocześnie najbardziej oddalone miejsce od pyska ofiary, co zmniejsza prawdopodobieństwo skutecznego odwetu.

Powszechnie występującego Genyochromis mento spotkać można we wszystkich lokalizacjach jeziora, poza obszarami wód otwartych. Gatunek obfituje w odmiany barwne, niekoniecznie różniące się ze względu na występowanie geograficznie. Poza formami oliwkowo-zieloną, żółto-szarą, czarną, oraz brązową, można napotkać także odmianę jasno żółtą, pomarańczową oraz OB (pomarańczowo-nakrapiane) morf. Najczęściej występuje ubarwienie brązowe z ciemniejszymi pręgami, podobne do wielu form barwnych samic mbuna innych gatunków.

Kamuflaż służy oszukaniu innych gatunków, tak aby postrzegały Genyochromis mento jako niegroźnego, roślinożercę...

Genyochromis mento przejawia tendencję do przybierania ciemniejszego ubarwienia kiedy poluje w skalistym otoczeniu. W ten sposób próbuje być mniej widoczny. Spotykany w miejscach piaszczystych równin preferuje srebrzyste ubarwienie wielu gatunków tam występujących. Jestem zdania, że do pewnego stopnia każdy osobnik Genyochromis mento potrafi zmienić swoje barwy tak, aby ujednolicić się z otoczeniem. Wzór kolorystyczny uzależniony od miejsca występowania sugeruje, że ryby te stosują go dla kamuflażu. Ale przypadek Genyochromis mento sięga jeszcze dalej. Chcąc zlać się z otoczeniem potrafi wybarwić się tak, jak niektóre gatunki występujące w danym rejonie. Przeważnie są to przedstawiciele Pseudotropheus elongatus, ale również gatunki z rodzaju Labeotropheus. Nie sądzę aby te odmiany kolorystyczne występujące u pojedynczych przedstawicieli gatunku mogły być trwałe. Jednak potomstwo Genyochromis mento z nietypowym, ustalonym genetycznie ubarwieniem (innym niż rodzice, a podobnym do lokalnie występujących Pseudotropheus elongatus) mają większe szanse, by podejść swoją ofiarę, i tym samym zdobyć pożywienie (w efekcie zwiększając szanse na pomyślny rozród zwiększając populację własnego gatunku).

W kilku lokalizacjach jeziora napotkałem Genyochromis mento upodabniających się do miejscowo występującej odmiany barwnej Pseudotropheus elongatus. I tak w okolicach Chinyankwazi Island, miejsca występowania „Dinghani” (Pseudotropheus flavus), wiele osobników Genyochromis mento posiadało żółty nalot na ciele. Potencjalne ofiary mogą dać się zwieść tym podobieństwem, pozwalając Genyochromis mento znaleźć się na tyle blisko, aby zyskać możliwość skutecznego ataku. W tym samym miejscu występuje również czarna odmiana elongatus (Pseudotropheus ater); jak możecie przypuszczać występują tam także takiej maści Genyochromis mento. Podobnie sytuacja wygląda w okolicach Mbenji Island, gdzie napotkać można cytrynowe Genyochromis mento, tym razem podszywające się pod Pseudotropheus sp. „lime Mkhomo” w który to gatunek obfitują tamtejsze wody. Nie jestem przekonany czy te przykłady mimikry mają na celu zwiększenie szansy na zdobycie pokarmu przez Genyochromis mento. Raczej służą one oszukaniu innych gatunków, tak aby postrzegały Genyochromis mento jako niegroźnego, roślinożernego współmieszkańca danego obszaru, zamiast widzieć w nim pozbawiającego płetw drapieżnika, prawdziwe jego oblicze.


Pseudotropheus ater
, reprezentant kompleksu Pseudotropheus elongatus w okolicach Chinyamwezi island z lewej. Zamaskowany Genyochromis mento z prawe. Spójrzcie na zęby! Zdjęcia: Ad Konings.

Sytuacja bywa czasem nawet bardziej osobliwa. Są miejsca, w których prezentujące jaskrawe ubarwienie Genyochromis mento wydają się ignorować jakiekolwiek strategie kamuflujące. W okolicach Mpanga Rocks spotkałem kilka skrzących się żółto osobników Genyochromis mento, a także formy OB morf tego gatunku. Jak mogą one egzystować w populacji, podczas gdy inni przedstawiciele naśladują gatunki bardziej ubogie?


Samica OB Metriaclima zebra z Nkhata bay, i podszywający się Genyochromis mento. Zdjęcia: Ad Konings.

Bliższe przyjrzenie się poszczególnym sytuacjom daje odpowiedź na to pytanie. Dla przykładu nieopodal Masinje osobniki OB Metriaclima zebra posiadają spore czarne plamy na pomarańczowym tle. Rzadko występujące formy OB morf Genyochromis mento tutaj spotykanych również mają niemałe ciemne plamy. W Nkhata Bay czarne znaczenia samic OB są mniejsze. Na Minos Reef w Mozambiku widziałem plamistego Genyochromis mento o jaskrawym pomarańczowym ubarwieniu, identycznym z występującą tu formą barwną Pseudotropheus estherae OB morf. Z kolei żółte (bez plam) formy Genyochromis mento z Mpanga Rocks przypominają lokalną, żółtą odmianę Labeotropheus trewavasae. Widzimy zatem ponownie, że jaskrawo ubarwione Genyuchromis mento mogą przetrwać dzięki obecności gatunków o podobnym ubarwieniu ale łagodnej naturze.


Samica OB Pseudotropheus estherae z Minos Reef w Mozambiku i Genyochromis mento (z prawej). Zdjęcia: Ad Konings.

Podobne sytuacje opisywałem już wcześniej kiedy zajmowałem się innym pożeraczem płetw Plecodus straeleni i jego odpowiednikiem w jeziorze Tanganika Cyphotilapia frontosa (Konings, 1992). Wygląda jednak na to, że Genyochromis mento nie tylko naśladuje ubarwienia rozmaitych gatunków, ale także nadąża za wszelkimi geograficznymi wariantami ubarwień.

Mam nadzieję, że nikt nie opisze odmian Genyochromis mento jako odmiennych gatunków, ponieważ to z pewnością podważy ten znaczący przykład adaptacji do środowiska.

Ad Konings
tłum. Marcin "truposz"Łakomy

ARCHIWUM 2000-2006 © Copyright info: PolskieMalawi

Artykuł ten ukazał się na The Cichlid Room Companion, tu zaś prezentowany jest za  zgodą autora.
W oryginale można go przeczytać tutaj.