Pseudotropheus saulosi



Podczas wyprawy w maju i czerwcu 1989 roku wraz z Walterem Dieckhoffem, Saulosem Mwale i Justusem Chirwa spędziliśmy sześć tygodni nurkując wzdłuż zachodniego wybrzeża jeziora Malawi.  Jako że Stuart Grant, który pożyczył nam łódź, sprzęt do nurkowania i dwóch tragarzy zbadał już większość tych obszarów, byliśmy zainteresowani miejscami, które nie zostały dotąd spenetrowane. Zasięgnęliśmy zatem informacji wśród lokalnych rybaków o obszarach skalistych raf zwanych virundu, miejscami bardzo głębokich, a będących siedzibą ławic pielęgnic z grupy utaka, nierzadko zbłąkanych w rybackich sieciach. Tubylcy wykazują się nadzwyczajną precyzją w lokalizowaniu miejsc połowów, zatem nieodzownym okazało się ich wsparcie i przewodnictwo po miejscach najbardziej badaczy interesujących. W wielu miejscach virundu składało się z kilku skał rozrzuconych na piaszczystym dnie i pomimo tego, że mogą one stanowić ostoję dla tysięcy ryb, nie były tymi, do których najbardziej chcieliśmy dotrzeć. Znacznie więcej zainteresowania budziły rozleglejsze obszary skaliste, będące siedliskiem szerokiej gamy gatunków niewielkich pielęgnic z grupy mbuna.

Justus Chirwa, kapitan łodzi Lady Diana, urodził się i dorastał na wyspie Chisumulu Island. Ludność zamieszkująca Chisumulu, podobnie jak znakomita większość miejscowych mieszkających u wybrzeży jeziora, zajmuje się rybołówstwem. Dlatego też Justus również wykazywał bardzo dobrą znajomość raf znajdujących się wokół wyspy. Nie będąc jednak rybakiem pozyskał
do pomocy kilku swoich przyjaciół z okolicy mogących poprowadzić ekspedycję do raf nazywanych Taiwan, a znajdujących się znacznie dalej od Chisumulu.

Mimo dosyć mocnego wiatru osiągnęliśmy cel podróży w ciągu godziny. Przewodnicy zapewnili, iż dotarli we właściwe miejsce, jednak zakotwiczenie było niemożliwe nawet przy 40 metrowej długości kotwicznego łańcucha. Wiatr od południa wzmagał się. Zanurzając się w wodzie ze zdziwieniem odnotowaliśmy znaczny prąd wody znoszący nas w przeciwną stronę aniżeli kierunek wiatru. Prąd tak silny, że ledwie umożliwiający przełamanie jego oporu. Postępując wolno ku głębinie, będąc na 7 metrze toni dostrzegłem skały, ale zajęło mi sporo czasu nim zdołałem je uchwycić ustrzegłszy się w tym samym przed walką z nurtem przepływającej wody. Tu musiałem pozostać nie mogąc wyrównać wysokiego ciśnienia w uszach. Pech musiał kiedyś nas dopaść po 60 godzinach spędzonych pod wodą bez najmniejszych nawet potknięć, ale stało się to akurat teraz. Utknąemł czekając z nadzieją na wyrównanie ciśnienia i obserwując znaczne grupy malutkich, jasnożółtych mbuna zmagających się z prądem wody ponad wielkimi głazami. Był to jedyny zaobserwowany przeze mnie gatunek, co nasunęło refleksję, że jedynie te rybki są w stanie stawić czoła wyjątkowym warunkom. Po około 10 minutach ból w uszach wywołany ciśnieniem stał się nie do zniesienia i  rozpocząłem podróż ku powierzchni. Zajęło chwilę nim zorientowałem się gdzie znajduje się łódź dryfująca na falach i zmagająca się z wiatrem. Justus i jego kompani zmuszeni byli nieustannie krążyć wokół miejsca gdzie schodziliśmy w toń jeziora. Wszystko to podyktowane było warunkami panującymi w tej jego części: rwący prąd i wiatr wiejący jemu na przekór. Po chwili wynurzył się Saulos prosząc o sieć. Nie zabrał jej ze sobą ze względu na niekorzystne okoliczności nurkowania. Kolejnym na powierzchni był Walter opowiadający o żółtej mbuna i pięknej Aulonocara steveni, której nie zdołał sfotografować przy tak silnym nurcie wody. W kilka chwil później Saulos był już na powierzchni z pojemnikiem zawierającym kilka sztuk nowego gatunku ryb, a my w ekscytacji przyglądaliśmy się temu trofeum. Następnego dnia Walterowi udało się sfotografować przedstawicieli nowo odkrytego gatunku w ich naturalnym środowisku. W 1990 opisałem cytrynowe mbuna jako Pseudotropheus saulosi w hołdzie dzielnemu odkrywcy.

W grudniu 1990 roku ponownie odwiedziłem rafę. Pogodna była znacznie bardziej sprzyjająca, a moje uszy mniej wrażliwe. Taiwan Reef może być bardzo rozległa ale jedynie mały skrawek znajdujący się powyżej 50 metra głębokości jest osiągalny dla wypraw płetwonurków. Pseudotropheus saulosi znajdował się na głębokości 7-15 metrów. Pojawiał się większymi grupkami, składającymi się z żółtych osobników przeszukujących osad biologiczny pokrywający skały. Okazało się, że to samice, ale mogą się także miedzy nimi pojawiać niewybarwione samce. Dominujące samce można spotkać nieczęsto w pobliżu skalnych krawędzi, podwodnych grot i pośród kamieni tworzących rafę. Pięciocentymetrowe osobniki wykazują już dojrzałość i są aktywne płciowo.

Od chwili odkrycia Pseudotropheus saulosi jest mieszkańcem stawów hodowlanych Stuarta Granta, w których z powodzeniem odbywa tarło. Jak wiele z odmian mbuna nie przejawia dużych wymagań w hodowli i najlepiej czuje się w niewielkich grupach. Narybek, młode osobniki oraz samice prezentują nasyconą pomarańczowo-żółtą barwę przywołujący na myśl bogactwo kolorów opakowań Kodaka. Samce są błękitne z szerokimi, czarnymi pręgami i tej samej barwy znaczeniem płetwy grzbietowej. Ze względu na niewielkie rozmiary (najmniejszy gatunek ze wszystkich niebiesko ubarwionych mbuna) i atrakcyjną kolorystykę, Pseduotropheus saulosi cechuje się potencjałem mogącym zaowocować dużą popularnością wśród miłośników pielęgnic.


Pseudotropheus saulosi - samiec adorujący samicę, Taiwan reef, Lake Malawi. 


Ad Konings
tłum. Marcin "truposz"Łakomy

ARCHIWUM 2000-2006 © Copyright info: PolskieMalawi

Artykuł ten ukazał się na The Cichlid Room Comapnion, tu zaś prezentowany jest za  zgodą autora.
W oryginale można go przeczytać tutaj.