Piękny jak paw
Copadichromis borleyi Namalenje

Copadichromis borleyi jest bardzo atrakcyjną pielęgnicą z Jeziora Malawi. Urodą w niczym nie ustępuje najładniejszym gatunkom z rodzaju Aulonocara, które to ryby są być może lepiej znane szerokiemu gronu akwarystów. Artykuł ten przedstawia opis wspomnianego gatunku w jego naturalnym środowisku oraz spostrzeżenia z własnej hodowli.


Copadichromis borleyi Namalenje    Fot. C. Morfitt

Copadichromis borleyi należy do grupy Utaka, pielęgnic zamieszkujących otwarte wody Jeziora Malawi, jednego z jezior Wielkiego Rowu Afrykańskiego. Jest szeroko rozpowszechniony w wodach jeziora i najczęściej przebywa w pobliżu podwodnych skał [Staeck, str.39]. Utaka żywią się głównie planktonem i często występują w bardzo licznych grupach. Oznacza to, że mogą być złapane w sieci afrykańskich rybaków. Pomimo małych rozmiarów stanowią ważne źródło pożywienia lokalnych mieszkańców [Staeck, str.37].

Samiec Copadichromis borleyi dorasta do 16 cm, samica natomiast do 13 cm. [Konings (1), str.116]. Osiadły tryb życia ogranicza jego występowanie do skalistego wybrzeża, co w rezultacie prowadzi do powstawania wielu odmian geograficznych. Różnice w ubarwieniu występują nie tylko u samców, ale również samice mogą różnić się ilością ciemnych punktów na bokach ciała [Konings (2), str.313]. Podczas gdy za normę uważa się trzy punkty umieszczone wzdłuż boków ciała, niektóre gatunki maja mniej lub nawet wcale. Samce są silnie terytorialne i bronią rewirów obieranych wzdłuż boków dużych głazów. Tarło odbywa się najczęściej przy pionowej ścianie [Konings (2), str.314]. Rzadko występują na głębokościach poniżej 12 m. Samce mają wydłużone płetwy brzuszne. Są one tym dłuższe, im większa jest głębokość, na której przebywają [Konings (1), str.116]. Ich barwa jest biało niebieska i u dorosłych samców ich koniec może dosięgać końca płetwy odbytowej [Baensch, str.894]. W porównaniu do kontrastowo ubarwionych samców samice pozostają pastelowo szare.


Mapa jeziora Malawi, okolice wyspy Namalenje    Graf. A. Konings

Odmiana borleyi, która posiadam nie była opisana w żadnej z posiadanych przeze mnie książek. Samiec Copadichromis borleyi Namalenje jest bardzo atrakcyjny. Głowa oraz pokrywy skrzelowe są metalicznie niebieskie. Ten sam metaliczny kolor rozciąga się na całej długości ciała pokrywając górną jego część. Boki są złotawe, żółto miodowe. Również żółta, z ciemniejszym paskiem i jasnymi atrapami jajowymi, jest płetwa odbytowa. Przez górną krawędź płetwy grzbietowej przebiega biała smuga. Wydłużone płetwy brzuszne są białe. Samice są szare z żółtą płetwą odbytową. Tak jak sugeruje nazwa, odmiana ta została odkryta przy Wyspie Namalenje, znajdującej się w zachodniej części jeziora niedaleko Przylądka Senga. Jest to najbliższa wyspa od  Przylądka Kambiri, gdzie zamieszkuje Stuart Grant.

Miałem przyjemność odwiedzić Wyspę Namalenje oraz popływać w otaczających ją wodach podczas mojej wizyty nad Jeziorem Malawi w październiku 1999 roku. Wyspa jest siedliskiem setek, jeśli nie tysięcy, kormoranów. Te rybożerne ptaki są objęte ochroną i zjadając malawijskie pielęgnice mają się bardzo dobrze. Wszystkie skały wystające ponad powierzchnię wody są białe. Jest to skutek gromadzenia się na nich przez wiele lat ptasich odchodów. Większość roślinności na wyspie również jest pokryta odchodami. Na szczęście udało mi się wejść na wierzchołek skały w celu zrobienia zdjęcia wyspy, ale jak najszybciej wracałem do wody! Nurkowanie wokół wyspy jest ekscytujące. Można zobaczyć wiele gatunków pyszczaków.


Wyspa Namalenje    Fot. C. Morfitt

Nie złapałem Copadichromis borleyi własnoręcznie. Znalazłem je w kadzi w hodowli Stuarta Granta gdzie spędziłem cały tydzień. Borleyi zajmowały trzy kadzie hodowlane i były to jedne z najbardziej urodziwych ryb, jakie tu zobaczyłem. Po wyciągnięciu pełnej siatki dorosłych ryb ich ciała błyszczały uwodzicielsko w promieniach słońca. Ryba trzymana w ręku pokazuje przepiękne barwy, bardziej jaskrawe niż widziana w wodzie. Jest po prostu oszałamiająca. Odkąd ją zobaczyłem wiedziałem, że na pewno zabiorę kilka sztuk ze sobą do domu.

Do domu zabrałem w torbie dwa samce i trzy samice. Niestety w trakcie długiej podróży powrotnej na Bermudy dwie ryby padły. Pozostałe dwa samce i samotna samica dyszały ciężko i wyglądało, że długo już nie wytrzymają. Umieściłem je w zbiorniku z czystą wodą i w ciągu następnego dnia zdechł jeden samiec. Na szczęście pozostała para doszła do siebie i jest w pełni sił. Miałem szczęście, że nie zostałem z dwoma samcami lub z dwiema samicami!


Kormorany na skale obok wyspy Namalenje    Fot. C. Morfitt

Trzymałem parę w dziesięciogalonowym nie urządzonym zbiorniku i bardzo szybko samiec zaczął napastować samicę. Problem załatwiła zwykła doniczka o średnicy ok. 10 cm. Wytłukłem w niej otwór wielkości kilku cm kwadratowych przy górnej krawędzi i włożyłem do akwarium do góry dnem. Powstało cos na kształt domku igloo. Otwór, będący teraz u podstawy „domku” był wystarczająco duży dla samicy, ale za mały dla samca. Samica ma ok. 8 cm długości a samiec ok. 13. Samica spędza większość czasu w „domku” nie zwracając uwagi samca. Wypływa na żer, ale gdy samiec staje się uciążliwy chowa się z powrotem w doniczce.

Woda jest filtrowana przez dwa filtry gąbkowe Tetry. Podgrzewam ją do temperatury 80° F. Co dwa tygodnie wymieniam 50% wody dodając sody oczyszczonej oraz soli akwarystycznej w ilości po 1 łyżeczce na każde pięć galonów wody. Parametry wody są następujące: pH 8,4, twardość ogólna 90 ppm, alkaliczność 180 ppm. Głownie podaję pokarm płatkowany, ale czasem podaję mrożony pokarm własnej roboty składający się głównie z krewetek.

19 stycznia 2000 zauważyłem, że samica nie wyszła z doniczki na żer. Kiedy wystawiła głowę na zewnątrz okazało się, że jej podgardle jest lekko nabrzmiałe. Nie było to zwyczajne nabrzmienie często prezentowane przez pielęgnice noszące młode w pysku, mogące umknąć mojej uwadze. Połączenie zmian w wyglądzie pyska samicy oraz rezygnacja z pobierania pokarmu sugerowała jednoznacznie, że samica w jamie gębowej trzyma zapłodnioną ikrę. Małe ujrzały światło dzienne dwunastego lutego, ale większość z nich przebywała jeszcze w doniczce. Trzy z nich zaciekawione wypłynęły na zewnątrz informując mnie przy okazji, że okres inkubacji w pysku matki został zakończony. Dwa dni później matka pozwoliła wszystkim swoim dzieciom opuścić doniczkę i w przybliżeniu określiłem ich liczbę na 20-30 sztuk. Pysk matki powrócił do normy. Małe miały niewiele ponad pół centymetra długości.


Podwodny świat Namalenje    Fot. C. Morfitt

Tydzień czasu rodzice przebywali z małymi w jednym zbiorniku, po czym przeniosłem dorosłą parę do innego akwarium pozostawiając młode rybki same, aby mogły spokojnie dorosnąć. Rodzice nie wykazywali żadnych negatywnych zachowań w stosunku do maluchów, ale wolałem być ostrożny przy pierwszym potomstwie. Rybki jadły rozdrobniony pokarm płatkowany z ogromną przyjemnością. Teraz, trzy miesiące później, dorastają do trzech centymetrów długości. Śmiało mogę stwierdzić, że częstsze karmienie krewetkami doprowadziłoby do ich szybszego wzrostu.

Pierwszego kwietnia 2000 po raz drugi samica przestała wychodzić na żer. Podobnie jak poprzednio schroniła się w doniczce. Młode opuściły pysk matki 22 kwietnia. Widziałem jak samiec próbował złapać kilka młodych. Bałem się, że może je pożreć wstawiłem do akwarium separator oddzielający samca od samicy z młodymi. Moje obawy okazały się bezpodstawne. Następnego dnia młode znalazły sobie drogę na stronę samca i zostały przez niego zignorowane. Pozostawiłem wszystkie ryby w jednym zbiorniku i wszystko jest w porządku.


Hodowla Stuarta Granta    Fot. C. Morfitt

Uważam, że domek z doniczki jest głównym czynnikiem wpływającym na udane tarło i doczekanie potomstwa w tak małym, 10-galonowym, zbiorniku. Poza tym samica jest ciągle prześladowana przez samca i być może zostałaby zabita. Doniczka pozwala jej uniknąć towarzystwa samca do czasu aż będzie gotowa do tarła. Później, po tarle, również może odizolować się od samca do czasu odzyskania sił i powrotu do dobrej kondycji.

W większym zbiorniku, pełnym kryjówek, z liczniejszą obsadą doniczka być może nie byłaby potrzebna. Hodowcy lubiący pięknie wyglądające ryby powinni dać szansę Copadichromis borleyi Namalenje. Wygląda po prostu oszałamiająco a łatwość, z jaką przystępuje do tarła może uczynić go naszym prawdziwym ulubieńcem.

Craig Morfitt
tłum. Stanisław Bodak

Bibliografia
· 
Baensch Hans A., Dr Rudiger Riehl, 1993, Aquarium Atlas 2, Tetra Press, Morris Plains, NJ
· Konings Ad, 1990, Cichlids and all the other Fisches of Lake Malawi, T.F.H. Publications, Neptune City, NJ
· Konings Ad, 1995, Malawi Cichlids in their Natural Habitat, Cichlid Press, Germany
· Staeck W., H.Linke, 1994, African Cichlids II – Cichlids from eastern Africa, Tetra Press, Melle, Germany

ARCHIWUM 2000-2006 © Copyright info: PolskieMalawi

Artykuł ten ukazał się na MoreFish, tu zaś prezentowany jest za  zgodą autora. W oryginale można go przeczytać na: www.homestead.com/
morefish/borleyi.html