|
Aulonocara - malawijskie pawie Spośród afrykańskich pielęgnic, rodzaj Aulonocara obfituje w najbardziej widowiskowo ubarwione samce, które zyskały dzięki temu przydomek pawi (na nieszczęście samice obdarzone są pod tym względem o wiele skromniej). Ryby te należą
jednocześnie do najłagodniejszych ze Aulonocary pobierają pożywienie z piasku i dlatego spotkać je można w rejonach piaszczystego dna jeziora Malawi. Polują na żyjące pośród podłoża bezkręgowce przy pomocy receptorów wrażliwych na zmiany ciśnienia, a zlokalizowanych w ich ciele w okolicach szczęk. Pielęgnice te unoszą się ponad powierzchnią piasku w odległości zaledwie kilku milimetrów. Wykorzystując niezwykle czułe pory sensorów w dolnych partiach ich głowy są zdolne rejestrować ruch bardzo drobnych form życia pod piaskiem. Zawisają nad podłożem nieruchomo do momentu wykrycia impulsu swojej przyszłej ofiary. Po nim następuje błyskawiczny wyrzut pyska w powierzchnię piasku. Aulonocary są łatwe do identyfikacji w jeziorze, gdyż widnieją jako zawieszone w bezruchu sylwetki ponad równinami. Często też wizytują skalne nisze zapewniające im jakże potrzebne schronienie przy ich stosunkowo niewielkich rozmiarach. W konsekwencji niemal wszędzie od podwodnych skał po równiny piasków na głębokości pomiędzy 5 a 40 metrem jeziora spotkamy przynajmniej jeden gatunek należący do rodzaju Aulonocara.
W naturze pokarm tych ryb stanowią głównie bezkręgowce takie jak artemia i zooplankton. Jednakże w akwarium ich dietę stanowić powinny dobrej jakości płatki. Z doświadczenia najlepsze efekty daje skarmianie płatków spiruliny, pokarmów z zawartością artemii i paszy wybarwiających w płatkach. Raz w tygodniu warto podać im mrożoną artemię. Pielęgnice te karmione powinny być raz do dwóch razy w ciągu dnia ilością nie większą niż są one w stanie spożyć w ciągu dwóch minut. W przeciwieństwie do Mbuna, których agresja determinuje konieczność karmienia kilkukrotnie w ciągu dnia, nasi bohaterowie nie są pod tym względem tak wymagający ze względu na swój mnie zadziorny temperament. Stąd też karmienie może być rzadkie i bardzo skromne.
Aulonocary rosną stosunkowo wolno jak na pielęgnice i po równie długim czasie osiągają dojrzałość płciową. Jedynie samce się wybarwiają, podczas gdy samice pozostają w kolorze srebrnym bądź srebrno-brązowym. Jednakże te pierwsze prezentują się kolorystycznie wyjątkowo okazale pięknie ukazując żagle płetw, kiedy Mbuna oraz nie-Mbuna decydują się na tego typu pokaz tylko w trakcie przepychanek lub zalotów.
Kolejnym często pojawiającym się pytaniem jest „jaki gatunek
Aulonocar pasuje do mojego akwarium?”. Szczęśliwie większość z
nich jest dość pokojowa i nie szuka zwady,
Hybrydyzacja nie stanowi problemu jeżeli decydujemy się na hodowlę
samych samców ale zbiornik taki nie ma przed sobą większej przyszłości.
Ze względu na brak potomstwa obsada nie będzie miała zabezpieczenia na
przyszłość w postaci odchowanego narybku. Bezsprzecznie największym
ryzykiem krzyżowania się gatunków jest ewentualne przedostanie się
bastardów dalej. Sposobem na zaradzenie takiej sytuacji jest wybranie
gatunków zdecydowanie różniących się od siebie i unikanie hodowli
przedstawicieli tego samego gatunku pochodzących z różnych lokacji
jeziora Malawi. Wiele Aulonocar występuje bowiem w rozmaitych odmianach
barwnych sklasyfikowanych jedynie ze względu na miejsce występowania.
Przykładem niech będzie Aulonocara
stuartgranti występująca w dziesiątkach odmian. Kolejnym z brzegu
tego typu przykładem jest Aulonocara jacobfreibergi. Przestrzegane też powinno być trzymanie tylko jednego gatunku w odcieniu niebieskim i/lub żółtym w pojedynczym zbiorniku. Do ubarwionych w ten sposób gatunków należą: stuartgranti, maleri, baenschi i hansbaenschi. Przedstawicielami grupy, które mogą być hodowane z innymi Aulonocarami bez obawy o hybrydyzację są Aulonocary tzw. typu Chitande. Należą do nich: Aulonocara ethelwynnae, Aulonocara gertrudae, Aulonocara saulosi i wszystkie odmiany barwne chitande: kande, masinje, mozambique, nkhomo oraz chitande north. Dla przykłądu dobrze zaprojektowane akwarium z
Aulonocarami mogłoby wyglądać następująco: A. jacobfreibergi, A.
sp. chitande "masinje" (lub A. saulosi), A.
stuartgranti (lub A. baenschi) i A. Guentheri. Nie
powinno trzymać się razem Aulonocar i pyszczaków z grupy Mbuna lub z
innymi wojowniczymi z natury pielęgnicami, jak chociażby gatunki
należące do rodzajów Labeotropheus, Petrotilapia, Maylandia,
czy też Pseudotropheus. Dobrym towarzystwem będą dla nich
Marc Elieson ARCHIWUM 2000-2006 © Copyright info: PolskieMalawi |
Artykuł ten ukazał się na Cichlid-forum.com,
tu zaś prezentowany jest za zgodą autora.
|