Plujący pyszczak

Przemeblowanie | Zabawy | Walka | Po głowie  | Sabotaż  | W filtrze  | Happy enc

Wypożyczony od znajomego samiec Pseudotropheus perspicax pluł piaskiem na współlokatorów akwarium. Dzięki takiemu, „niegrzecznemu" zachowaniu dokonałem jednak niezwykłego i radosnego odkrycia.

Fot. R. Majchrowski
Fot. Majchrowski Robert

W moim akwarium imitującym biotop Jeziora Malawi zamieszkał przed kilkoma miesiącami harem Labidochromis sp. mbamba. Ku mojej radości już po kilku dniach odkryłem, że jedna z samic inkubuje młode.

Po upływie niecałych czterech tygodni zauważyłem, że rybka ma pusty pyszczek. Zacząłem poszukiwać wśród dekoracji maluszków, ale niestety nigdzie ich się nie dopatrzyłem. Nie byłem nawet pewien czy samicy udało się szczęśliwie donosić małe do końca.

Przemeblowanie w akwarium

Od tego czasu zachowanie moich ryb zmieniło się nie do poznania. Z przykrością i obawą stwierdziłem narastającą agresję w zbiorniku. Pomiędzy dwoma samcami trwały bezustanne walki o dominacje w akwarium. Zmuszony byłem dokonać kilku zmian.

„Przemeblowałem" wystrój zbiornika, co przyczyniło się do zwiększenia ilości kryjówek, które pozwoliły rybom czuć się bezpieczniej. Następnie wprowadziłem sześć sztuk Iodotropheus sprengerae, aby ośmielić pozostałych mieszkańców akwarium i zmniejszyć agresję u dominującego samca. Ostatecznie pozbyłem się jednego z walecznych Labidochromis wypożyczając go zaprzyjaźnionemu akwaryście, otrzymując w zamian samca Pseudotropheus perspicax odmianę ndumbi red top.

Zabawy w piasku

Od momentu, w którym udało mi się skutecznie ograniczyć terror u moich pyszczaków, wszystkie ryby żyły ze sobą zgodnie nie przejawiając jakichkolwiek objawów agresji. Sielanka nie trwała jednak długo. Po pewnym czasie, perspicax stał się bardzo zaczepny.

Wszystko zaczęło się w momencie, gdy dominujący w akwarium samiec Labidochromis sp. mbamba rozpoczął tworzenie przeróżnych budowli w podłożu wykopując w nim dołki. Po kilku dniach identycznie zaczął zachowywać się Pseudotropheus. Tworząc kolejny nasyp spowodował podkopanie jednego z piaskowców, co doprowadziło do zawalenia się części konstrukcji i zniszczenia kryjówki P. perspicax.

Walka o władzę

Pyszczak rozpoczął więc szukanie nowego miejsca. Środkową i zwłaszcza lewą część zbiornika odpuścił sobie już po kilku próbach, gdyż terenem tym niepodzielnie włada dominujący samiec mbamba, który w kaszę nie daje sobie dmuchać. Zniesmaczony porażką zabrał się za sprengerae. Próba ta jednak równie szybko zakończyła się fiaskiem. Iodotropheus zamieszkują kilka sąsiadujących i połączonych ze sobą szczelin żyjąc zgodnie, przebywając większość czasu w stadzie, w którym nie zauważyłem jakiegokolwiek schierarchizowania.

Piaskiem po głowie

Od tej pory Pseudotropheus większość czasu spędza w prawej części akwarium, gdzie niegdyś miał swoją kryjówkę. Teraz jednak szczeliny są tak małe i wąskie, że jakiekolwiek próby ukrycia się spełzają na niczym. Bezdomny perspicax postanowił uprzykrzyć życie pozostałym współlokatorom zbiornika. Siedzi w kącie akwarium i nabiera taką ilość piachu do pyska, jaką tylko jest w stanie pomieścić. Gdy podpłynie któraś z pozostałych ryb to zostaje natychmiast opluwana. Wygląda to komicznie. Czasem P. perspicax nie czeka na nadpływającą rybę i po napełnieniu pyszczka piachem sam wybiera ofiarę plując zawsze prosto w pysk. Zacząłem się już nawet obawiać, że dopiero, co rozwiązany problem agresji pojawi się na nowo. Na całe szczęście żadna z ryb nie zwraca najmniejszej uwagi na zachowanie „prowokatora". Wszyscy mieszkańcy żyją nadal zgodnie nie robiąc sobie nic z zaczepek perspicaxa.

Sabotaż filtra

Niekulturalne zwyczaje Pseudotropheusa, jak się później okazało mają i swoją dobrą stronę. Perspicax ogarnięty manią opluwania współmieszkańców akwarium przeniósł się po kilku dniach w lewy, tylny róg zbiornika. W miejscu tym zawieszony jest wewnętrzny filtr Eheim 2010. Namiętny „opluwacz" poprzez swoje niepożądane nawyki doprowadził do unieruchomienia urządzenia. Napluwszy wprost w kratki filtra spowodował, że piasek dostał się do wewnątrz i przyczynił się do zatarcia wirnika, co w ostateczności doprowadziło do unieruchomienia urządzenia. Zmuszony byłem wyjąć Eheima ze zbiornika i rozebrać je, aby dokładnie przepłukać zapiaszczony wirnik.

Maluch w Eheimie

Zaniosłem filtr do łazienki. Ściągnąłem górną nasadę wraz z głowicą i przechyliłem pojemnik z gąbką, aby zlać do umywalki płynne nieczystości. Kątem oka zaobserwowałem wylatującą wraz z nimi malutką rybkę. Odrzuciłem filtr na bok, by schwytać maleństwo i umieścić w akwarium. Nadstawiłem rękę, aby pochwycić rybkę i... w tym momencie straciłem ją z oczu. W czasie, gdy już ją prawie miałem w ręku wykonała skok prościutko między dziurki, którymi uchodzi woda.

Rzuciłem się do wanny po miskę i rozwaliłem kawałek plastykowej rury pod umywalką podstawiając zarazem naczynie. Wraz z masą osadu na dno miski trafiło również maleństwo. Wszystko to działo się bardzo szybko, dosłownie w kilka sekund. Bez problemu pochwyciłem „kaskadera" i umieściłem w akwarium.

Obserwując rybkę zauważyłem, że maleństwo ma około 2-3 centymetrów, a płetwy zaczynają nabierać żółtawego koloru. Po wszystkich tych przejściach ryba po dziś dzień wygląda na okaz zdrowia. Nie budzi również zainteresowania większych pyszczaków, które umożliwiają jej swobodne poruszanie się w akwarium.

Dobre skutki złych zwyczajów

Po dziś dzień nie potrafię wytłumaczyć, w jaki sposób maleństwo mogło się ukryć wewnątrz filtra i przeżyć w nim taki okres czasu. Urządzenie skonstruowane jest w taki sposób, że jakiekolwiek zakamarki, w których mogłaby się ukryć ryba praktycznie nie istnieją. W każdym bądź razie przynajmniej nie miała żadnych problemów z pożywieniem. Egzystując wewnątrz filtra miała nieograniczony dostęp do pokarmu.

Dziwne zachowanie samca Pseudotropheus perspicax okazało się mieć i swoje dobre strony. To właśnie on przyczynił się do niezwykłego odkrycia w filtrze. Dzięki niemu wiem teraz, że inkubująca samica Labidochromis sp. mbamba donosiła swoje potomstwo, czego dowodem jest pływający w moim akwarium malutki Labidochromis, który zapewne wyrośnie na pięknego pyszczaka.

Artur Szudarski "Czerwony"

 

ARCHIWUM 2000-2006 © Copyright info: PolskieMalawi

Artykuł ten ukazał się w miesięczniku "Magazyn Akwarium" nr 2/2002, tu zaś prezentowany jest za  zgodą wydawcy.