|
|
Nieujarzmiona Afryka...
czyli jak powstawało 600 litrowe akwarium Dhencools'a Drogi malawisto, jeżeli tak właśnie ciebie Czytelniku mogę nazwać. Jeżeli w jakiś sposób zajrzałeś właśnie tutaj i twoim celem jest przeczytanie tego artykułu to musisz wiedzieć, że wykonanie i zagospodarowanie mojego akwarium uważam za nowatorskie, gdyż nigdzie indziej takiego rozwiązania nie ujrzysz. Starałem się napisać ten artykuł w miarę przejrzyście i bez zbędnych „zakręconych, niezrozumiałych zwrotów”, więc nie powinieneś mieć żadnych problemów z jego „rozszyfrowaniem”. Zapraszam do lektury wierząc, że będzie to dla Ciebie nowe doświadczenie, z którego być może kiedyś skorzystasz.
Na początku był chaos ... Nie będę ukrywał, że tak właśnie było... chaos panował
na wszystkich liniach prowadzonej mojej własnej domowej linii frontu.
Począwszy od porozrzucanych
wszędzie projektów akwarium naprawdę różnych formatów, poprzez zdjęcia,
wydrukowane kartki z opisem ryb i warunków dotyczących szczegółów
ich hodowli, zapiski, rękopisy i inne wzmianki aż po moją drugą piękniejszą
połowę, która stanowczo i radykalnie wręcz nie wyrażała zgody na mój
malutki wymarzony baniaczek. Z
biegiem czasu, bardzo ale to bardzo powoli sytuacja stawała się coraz
bardziej klarowna, aż pewnego dnia całkowicie się rozjaśniła a
„słońce sięgnęło zenitu”. Wierzcie mi lub nie ale po
moich namowach moja żona doznała olśnienia, mówiąc inaczej
„zapaliło się światełko w tunelu” i usłyszałem
wymarzone słówko „tak”. Może to było olśnienie a może
po prostu była zmęczona moim „gderaniem” i stwierdziła,
że „dziecku” należy się zabawka. Nie zastanawiając się
zbyt długo (dokładnie dlatego aby moja żona się nie rozmyśliła)
skorzystałem z nadarzającej się okazji i zacząłem wprowadzać swoje
marzenia w życie a wraz z nimi dziesiątki poukładanych na kartach
papieru i w głowie planów. Pierwsze kroki... Pierwszym krokiem było wykonanie kilkunastu telefonów oraz
osobiste dotarcie do sieci sklepów akwarystycznych w poszukiwaniu
wymarzonego baniaczka o solidnym wykonaniu oraz jak sobie zaplanowałem
o odpowiednich wymiarach. W związku z panującymi okrutnymi cenami na
rynku narzuconymi przez sprzedających akwaria dotarłem po ciężkich
bojach do producenta (dla chcącego nic trudnego) i zamówiłem moje
wyśnione akwarium o wymiarach: 180 x 55 x 60 wysokości. W
okresie oczekiwania na baniaczek zabrałem się za projektowanie i
jednoczesne wykonywanie konstrukcji odpowiednio wytrzymałej szafki, którą
zacząłem składać z tak zwanych „roboczych blatów
kuchennych” o grubości 40 mm. Szafka została odpowiednio
wzmocniona przy podstawie oraz przy górnym blacie (na każdym styku płyt) za pomocą stalowych płaskowników o profilu litery „L”
oraz własnoręcznie wykonanym wzmocnieniem zamontowanym praktycznie na
stałe w jej środkowej części. Wzmocnienie to wykonałem z zamkniętych
profili metalowych o wymiarach 25 x 25 x 2 mm zespolonych za pomocą
migomatu. Wykonana stalowa konstrukcja stanowi rewelacyjne wręcz zabezpieczenie przed ewentualnym
niekontrolowanym przechyłem elementów szafki w osi poziomej
„lewo – prawo”. Natomiast oś pozioma szafki
„przód – tył” jest samoczynnie ustabilizowana
poprzez elementy pionowe, które stanowią podporę górnego blatu. Poza
tym szafka jest maksymalnie
odciążona ponieważ nie posiada zbyt dużo elementów metalowych. Uważam,
że takie konstrukcyjne rozwiązanie jest bezpieczne a przy okazji obciążenie,
które jest przenoszone na strop rozprasza się na dość dużą
powierzchnię dzięki płaszczyźnie podstawy stolika równą w moim
przypadku 10.800 cm kwadratowych. Obliczenia dowodzą, że przy ciężarze
własnym,(akwarium, osprzęt, szafka itd.) 900 kg na 1 cm kwadratowy stropu występuje
nacisk w postaci obciążenia rzędu 83 gramy.
Nie jest to zbyt duża siła
nacisku na strop, więc spać można spokojnie. Można być pewnym, że
akwarium nie będzie podziwiane przez sąsiada z parteru J
!!!Na marginesie dla
dociekliwych dodam (możecie mi wierzyć lub nie), że u mojego
przyjaciela na takich samych „roboczych blatach kuchennych”
stoi 800 litrowy zbiornik + całe wyposażenie. Razem wszystkiego jest
jakieś 1300 kg a szafka jest bez żadnego wzmocnienia.
Pianka podłogowa to dobry materiał... Krok
następny to położenie 3 warstw pianki poliuretanowej, którą można
nabyć praktycznie w każdym sklepie lub hurtowni z materiałami
budowlanymi. Służy ona oryginalnie do wykonywania wyrównań pod tzw.
szwedzkie podłogi. Tu musi znaleźć się stwierdzenie, że pianka taka
jest w 100% lepsza od tafli styropianu lub filcu, który można spotkać
jeszcze gdzie nie gdzie stosowany jako podkład pod dno dużego
akwarium. Pianka jest materiałem bardzo plastycznymi
osiada dokładnie pod ciężarem akwarium wraz z osprzętem, tyle ile potrzeba poprzez pękanie pęcherzyków powietrza w niej zawartych. Przede wszystkim osiadanie pianki jest równomierne a
nie takie jak ma to miejsce w zastosowaniu podkładu ze styropianu co często
sam widziałem u przyjaciół. Po zastosowaniu styropianu można zauważyć
na zewnętrznych krawędziach większe spłaszczenie elementu podkładowego
a dolna szyba akwarium sprawia wrażenie lekko wygiętej w łuk. Używając
w formie podkładu pianki podłogowej taki fakt nie ma miejsca.
Filtracja główna... Kiedy zbiornik został już postawiony w odpowiednim dla siebie
miejscu przyszedł czas na montaż gadżetów służących do filtracji,
które stanowią nieodzowną całość w hodowli rybek akwariowych. Samo
zadanie nie należało do najtrudniejszych ale decyzja o zastosowaniu
filtracji podżwirowej była naprawdę ciężka do przetrawienia. Jak na
pewno wiesz Drogi Malawisto są różne stanowiska zajmowane w sprawach
związanych z filtrowaniem wody w zamkniętych zbiornikach
akwarystycznych. Zawsze występują przeciwnicy i zwolennicy jednego z
rozwiązań filtracji, ale nie czas teraz na ich przytaczanie ponieważ
nie o tym mowa w tym artykule. Po wielu konfrontacjach, zapytaniach i
podpowiedziach „za” i „przeciw” zdecydowałem się
jednak na podżwirową filtrację zbiornika jako filtrację główną z
bardzo prostego, oczywistego powodu. Po prostu dno akwarium wysypane żwirem
w ilości 80 kg oraz grysem koralowym w ilości 20 kg jest ogromną masą
filtrującą i nie dorówna mu żaden filtr zewnętrzny. Kilka słów o
filtracji nazwanej przeze mnie „podrzędną” nieco później. Nie będę
się w tym momencie rozpisywał na temat samego montażu, ustawienia
pomp, odległości od dna zbiornika itd. Dodam jedynie dla jasności
opisu, że zastosowałem 5 pomp Power Head 802 zamontowanych na różnych
wysokościach oraz w różnych miejscach zbiornika chcąc w ten właśnie
sposób wymusić odpowiednią cyrkulację wody w akwarium. Dodatkowym
atutem przemawiającym za zastosowaniem tylu pomp Power Head jest fakt,
który wyszedł samoczynnie po zalaniu zbiornika wodą. Pompy podczas
pracy wytwarzają tak dużą ilość ciepła, że temperatura wody w
akwarium podniosła się prawie o 2 stopnie Celsjusza powyżej
temperatury pokojowej co w przyszłości korzystnie zaowocuje oszczędnością
energii elektrycznej pobieranej przez grzałkę. Całe akwarium zostało
również ocieplone warstwą 2 cm styropianu przyklejonego zewnętrznie
do szyb bocznych i tylnej w celu zmniejszenia strat cieplnych w trakcie
ogrzewania a co za tym idzie oszczędności energetycznych. Przedstawiając
sytuację od strony odwrotnej to jeżeli kiedyś zdarzy się brak
dostawy energii elektrycznej to styropian zadziała na zasadzie izolacji
termicznej i będzie przez dłuższy czas zatrzymywał nagromadzone ciepło
w masie wody znajdującej się w zbiorniku. Uważam, że rozwiązanie to
jest godne zastosowania a już szczególnie w akwariach mniejszych, gdyż
mniejsza masa wody szybciej odda nagromadzone ciepło niż masa wody o
większej objętości.
W związku
z wytwarzanym przez pompy Power Head 802 zbyt silnym moim zdaniem, prądem
wody wprowadziłem małą innowację techniczną polegającą na założeniu
na wylotach wody z pomp ogranicznika w postaci oryginalnej końcówki od
filtra Aqua Clear połączonej z wylotem pompy za pomocą nakrętki od
litrowego płynu Ludwig. Średnice końcówek idealnie wręcz do siebie
pasują więc nie ma zbyt dużo grzebania. Uwaga: w oryginalnej końcówce przeznaczonej do wylotu wody z filtra
Aqua Clear należy
wyłamać 2-3 plastikowe elementy. Służy to przede wszystkim do
zwiększenia podciśnienia, które powstaje podczas wyrzutu wody przez pompę
a jest koniecznie potrzebne aby uzyskać wyrzut zassanego powietrza, a tym samym napowietrzanie.
Filtracja podrzędna... Co po wykonaniu filtracji wewnętrznej ? Cóż, nadszedł czas na
skonstruowanie wewnątrz baniaczka rurociągów, których zadaniem w
przyszłości będzie dostarczanie wody do filtrów zewnętrznych oraz
pompowaniem jej już oczyszczonej do akwarium. W moim zbiorniku
filtracja zewnętrzna nosi właśnie miano „filtracji podrzędnej”.
Zadaniu temu sprostać mają dwa filtry zewnętrzne Eheim Professionel
II 2028 oraz Eheim Professionel II 2128 z grzałką. Sprawa
okazała się wcale nie łatwa ponieważ ilość zużytych rur jak się
okazało po ich zamontowaniu wynosiła 20 metrów a wierzcie mi to
wszystko rozmieścić tak aby się nie krzyżowało to nie lada wyczyn.
Sądzę jednak, że cała konstrukcja w formie rur doprowadzających i
odprowadzających wodę do filtrów zewnętrznych jest rozwiązaniem
dobrym i w przyszłości będzie przynosiła tylko i wyłącznie korzyści.
Użyte materiały to rurki PCV o średnicy 18 i 20 mm i tu zaznaczam, że
są to rurki do przewodów elektrycznych. Użyłem takich ponieważ są
równie wytrzymałe jak
typowe rurki PCV do wody ale za to dużo tańsze co nie znaczy, że
gorsze. Wszelkiego rodzaju uszczelnienia na złączkach wykonałem z
pomocą białej taśmy uszczelniającej do rur PCV oraz często
stosowanej do uszczelniania gwintowanych zwykłych rur ocynkowanych. W
ramach bezpieczeństwa nałożyłem na łączenia dodatkowo cieniutką
warstewkę silikonu
akwarystycznego, co w 100% zapewni szczelność połączeń. Z
rurek o średnicy 20 mm zostały wykonane wszystkie widoczne na zdjęciach
deszczownice: - deszczownica wewnętrzna „lewa” 60 cm (umieszczona w lewej środkowej części akwarium), przeznaczona do wewnętrznego wyrzutu wody z filtra Eheim Professionel II 2028, - deszczownica
wewnętrzna „prawa” 60 cm (umieszczona analogicznie),
przeznaczona do wewnętrznego wyrzutu wody z filtra Eheim Professionel
II 2128 z grzałką, - deszczownica
zewnętrzna 120 cm (umieszczona nad baniaczkiem w jego tylnej środkowej
części), która współpracować będzie przemiennie z deszczownicą
wewnętrzną „lewą”. Dlatego przemiennie, że w dzień będzie
pracowała deszczownica zewnętrzna dodatkowo zraszając taflę wody co
spowoduje jej dodatkowe natlenienie a w nocy wewnętrzna ponieważ nie
wiem czy będę mógł znieść szum „górskiego potoku” w
środku nocy. Deszczownice przełączane będą za pomocą plastikowych zaworów kulowych (zostaną one zamontowane w prawej komorze szafki) stosowanych w nowoczesnych instalacjach grzewczych. Wszystkie w/w „wyrzutnie wody” w formie deszczownic posiadają wykonaną perforację (wewnętrzne 25 otworów o średnicy 5 mm, zewnętrzna 40 otworów o średnicy 3 mm) co jest ilością wystarczającą, sprawdzoną fizycznie. Tak więc filtry zewnętrzne nie powinny się „dławić” podczas dostarczania oczyszczonej wody do akwarium. Jeżeli chodzi o ujęcia wody do filtrów zewnętrznych to są one umiejscowione po przeciwnych stronach deszczownic. Tak więc deszczownica wewnętrzna „lewa” współpracuje z ujęciem zamontowanym na prawej szybie akwarium a po drugiej przekątnej analogicznie pracuje druga deszczownica wewnętrzna „prawa”. To rozwiązanie znów ma na celu bardziej sukcesywne wymieszanie toni wodnej jak również fakt zlikwidowania poboru praktycznie przed chwilą przefiltrowanej już wody przez te same filtry. Wloty do zassania wody dla filtrów zewnętrznych są zamontowane dokładnie 12 cm od lustra wody co daje gwarancję bezpieczeństwa w razie usterki któregoś z filtrów zewnętrznych. Tak więc jeżeli nawali (tu odpukać któryś z Eheimów) to nie opróżni mi on całego stanu wody ze zbiornika a ubędzie tylko w granicach 100 litrów cieczy. Wspomniane 12 cm dotyczy także optymalnej granicy nieprzewidzianego ubytku wody dla pomp Hagena a więc zamontowanych Power Headów, gdyż górna część najwyżej znajdującej się pompy umiejscowiona jest 14 cm od lustra wody, tak więc w razie ubytku cieczy pompy wewnętrzne spokojnie będą pracowały i nie ulegną spaleniu pracując „na sucho”. Zabezpieczenie to uważam jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ głupio było by tak „doświadczonemu akwaryście” stracić całą hodowlę w wyniku nie przemyślanej sytuacji, która nie została rozpatrzona podczas długich rozważań przed założeniem zbiornika. Podczas
projektowania instalacji starałem się przede wszystkim tak rozmieścić
ujęcia i wyrzuty wody aby zapewnić optymalny ruch cieczy w akwarium.
Rozwiązanie to zapewni mi świetną cyrkulację wody a to powinno spowodować doskonałe mieszanie się
warstw cieczy a w następstwie tego znakomitą wymianę gazową w
akwarium. Myślę, że połączenie filtracji podżwirowej wewnętrznej
oraz mocnej zewnętrznej zapewni doskonałe warunki moim
„podopiecznym” i
o ruch wody w zbiorniku raczej nie będę się martwił. W końcu 10 000
litrów wody przemielonej przez godzinę musi wywołać oczekiwany
efekt.
Dekoracje wewnętrzne... Teraz słów kilka o wykonaniu dekoracji wewnętrznych, których głównym celem było zapewnienie najlepszych możliwych warunków dla przebywania ukochanych pyszczaków oraz przewidywanej nowej obsadzie zbiornika, która po jakimś czasie powinna się pojawić a więc malawijskiej młodzieży i oczywiście najważniejszego z możliwych zaistniałego w moich rozważaniach wątku wizualno – estetycznego. Pierwszą
fazą wykonywania dekoracji wewnętrznych było uzyskanie do tego celu
najlepszych produktów, które były by odpowiednie dla takiego troszkę
nowatorskiego rozwiązania. Zdecydowałem się na zastosowanie w formie
podkładu pianki poliuretanowej służącej do standartowych uszczelnień
okien i drzwi, ogólnie ujmując poliuretanu używanego w przemyśle
budowlanym. Wcześniej jednak przeprowadziłem kilka telefonicznych
konsultacji z producentami różnych pianek ogólnie dostępnych w
sprzedaży detalicznej w naszych polskich sklepach i hurtowniach. Główne
pytanie dotyczyło zawsze zawartości w piance środków grzybobójczych.
Odpowiedzi, które uzyskiwałem od różnych producentów pianek dużo
się nie różniły i każdy zaznaczał wyraźnie, że firma nie daje
gwarancji na użycie pianki w wymienionym przeze mnie celu ...
„ale” ... właśnie to jedno „ale” zdecydowało
o zastosowaniu pianki a nie styropianu. Mój rozmówca stwierdził, że
posiada dekorację wewnętrzną w swoim akwarium wykonaną właśnie z
takiej pianki (tu firmy nie podam ze względu na reklamę), ponieważ
kiedy dokładnie obejrzał bardzo drogie tło do akwarium nad, którym
się długo wcześniej zastanawiał stwierdził, że jest ono wykonane właśnie
z takich komponentów. Po tej rozmowie „klamka zapadła”.
Tak więc bez chwili wahania pobiegłem do sklepu, kupiłem dwa
opakowania pianki poliuretanowej i przystąpiłem do wykonania
dekoracji. Pianka poliuretanowa w przypadku mojego akwarium ma służyć
tylko i wyłącznie w celu zwiększenia zaplanowanych wcześniej wnęk,
luk oraz szczelin między tylną szybą a dekoracją główną dla
malawijskiego narybku. Dekoracja główna została wykonana z lawy
wulkanicznej tak więc podczas modelowania pianki poliuretanowej zbytnio
się do pracy nie przykładałem,
nie mniej jednak troszkę nerwów mnie to kosztowało. Poliuretan
w postaci pianki ma tendencję do szybkiego twardnienia na suchych
powierzchniach oraz bardzo szybkiego i dużego zwiększania swojej objętości
tak więc pianka w moim przypadku stała się materiałem wypełniającym
a w następstwie tego dekoracyjnym
i muszę dodać bardzo rewelacyjnym. Zastygłą piankę uformowałem
w niektórych miejscach ostrym nożem w celu zwiększenia płaszczyzny
szkła potrzebnej mi później do przyklejenia kawałków lawy
wulkanicznej. Aby było ciekawiej (część elementów pianki będzie
widoczna – przynajmniej patrząc z ukosa w akwarium) pomalowałem
piankę poliuretanową farbą akrylową w kolorze fioletowym. Samo
malowanie nie nastręczyło kłopotu ale trzeba było nałożyć 4
– 5 warstw farby aby ukryć kolor pianki, co po prostu było
czasochłonnym zajęciem. Wszystkie
swoje poczynania z substancjami chemicznymi zakończyłem nakładając
na pomalowaną wcześniej piankę 4 warstwy żywicy epoksydowej
odpowiednio oczywiście wymieszanej z utwardzaczem w celu przykrycia całości
dekoracji wstępnej oraz generalnego zabezpieczenia wody i mających w
niej pływać „pociech”
przed jakimikolwiek nie oczekiwanymi zdradliwymi
substancjami.
Ostatnim
krokiem, który został wykonany w kierunku zakończenia wykonania prac
dekoracyjnych było przyklejenie na wszystkich ścianach wewnętrznych (w celu uzyskania dogodnych warunków do hodowli przebywających w przyszłości
ryb oraz zapewnienia najlepszych efektów wizualno – dekoracyjnych) prawie 80 kilogramów lawy wulkanicznej w kolorze czerwono –
bordowym, fioletowym, czarnym i czarno – białym. Wszelkie
dekoracje, rurki i inne elementy wystroju zostały przyklejone 100%
silikonem akwarystycznym w ilości łącznej 6 kg co jest równe 20
tubkom po 300 ml.
Całość przed zalaniem wodą po dorzuceniu korzeni z
mopani
oraz dębu, skrawka morszczyzny i 30 kubeczków wykonanych z orzechów
kokosowych w celu posadzenia w nich roślin oraz dość dużego
piaskowca możesz zobaczyć na zdjęciach zamieszczonych poniżej.
Jeszcze
kilka fotek z oświetleniem przejściowym do czasu zamontowania
profesjonalnych świetlówek.
Tak
natomiast prezentuje się w całej okazałości z zamontowanymi już światełkami.
Do oświetlenia zbiornika zastosowałem 4 lampy jarzeniowe firmy Narva:
Oceanic Blue, Oceanic Colour, Oceanic Light oraz Oceanic Nature.
Świetlówki są długości 150 cm i każda z nich posiada moc 58 Wat.
Drogi
malawisto, w ramach sprostowania napiszę teraz, że wystrój tego
akwarium jest wykonany w ten a nie inny sposób ze względu na
przeznaczenie tego zbiornika. Jest to akwarium, które ma być
baniaczkiem o przeznaczeniu komercyjno – dekoracyjnym, a nie typowo
biotopowym, ponieważ na przyszłość mam związane pewne plany właśnie
z akwarystyką. Wnioski i uwagi... -
staraj się
aby akwarium tej wielkości raz ustawione na podłożu z pianki podłogowej
nie było już przesuwane – naprawdę ciężko to wykonać ponieważ
warstwy pianki się lekko przesuwają. Wygodniej jest zostawić piankę
z nadmiarem a później ją obciąć, -
wykonując
dekoracje wewnętrzne z pianki poliuretanowej jeżeli masz taką możliwość,
ustaw akwarium tylną szybą do podłoża lub wykonaj te dekoracje przed
sklejeniem – trudna sprawa nanosić piankę na pionową szybę, -
przyklejając
długie rurki do filtracji nie oszczędzaj i kup kilka przyssawek albo użyj
dużo silikonu – rurki mają mały ciężar ale jak są powyginane
to sprężynują i trzeba je niestety przyciskać do szyby a to jest
cholernie niewygodne, -
podczas
klejenia lawy wulkanicznej zabezpiecz przednią szybę pianką do podłóg
lub styropianem – na
pewno się takie rozwiązanie przyda i będzie bezpieczniej, -
jeżeli będziesz
stosował żywicę epoksydową w celu przykrycia całości tylnej szyby,
na której przyklejona jest pianka to musisz wiedzieć, że żywica po
kontakcie z wodą zmienia swoją barwę z przeźroczystej na barwę perłową
z lekkim odcieniem użytej wcześniej farby do malowania pianki. W moim
przypadku ten delikatny nalot nie miał większego znaczenia, ponieważ
są tylko widoczne małe skrawki i tylko to dodaje uroku ale gdy będzie
tak wyglądało całe tło to nie jest to widok zbyt piękny. Więcej informacji i zdjęć być może bardziej szczegółowych znajdziesz już niedługo na mojej powstającej stronie www.dhencools.friko.pl
Ireneusz Piotrowski
"Dhencools"
ARCHIWUM 2000-2006 © Copyright info: PolskieMalawi
|
Od autora: |