Mój kawałek Niasa

Urodziłem się jako zodiakalny rak i stąd, jak twierdzi moja rodzina, całe to "nieszczęście". Odkąd pamiętam w jakiś niewytłumaczalny sposób przyciągała mnie woda...

Moją trwającą od dzieciństwa przygodę z akwarystyką przerwały studia. Pasja jednak powróciła dwa lata temu, po ich zakończeniu, gdy rozpocząłem pracę zawodową. Wtedy to, zupełnie przypadkowo, trafiłem na serwis www.malawi.pl. Nietrudno zgadnąć, na co przeznaczyłem pierwsze zarobione pieniądze - stałem się posiadaczem metrowego wycinka linii brzegowej jeziora Niasa. Zdobyte w gronie klubowym informacje pozwoliły mi urządzić zbiornik w sposób zapewniający jego mieszkańcom jak najlepsze warunki. Moje domowe Malawi ma wymiary 120x40x50 cm. Jego wyposażenie można uznać za standardowy zestaw hodowcy pielęgnic z grupy Mbuna - filtr kubełkowy (Fluval 404), filtr wewnętrzny (PowerHead 402), grzałka, pokrywa z oświetleniem (Sylvania Aquastar i Grolux). Dekorację stanowią zakupione w pobliskim składzie budowlanym piaskowce. Dno zbiornika pokrywa chętnie przekopywany przez ryby piasek. Niestety, po niedawnej zmianie dekoracji akwarium pozbawione jest tła, pracuję już nad jego własnoręcznym wykonaniem.


Fot. Ireneusz Zdrowak

Obecnie akwarium jest domem dla czterech gatunków malawijskich pyszczaków: L. trewavasae "pombo", "M. estherae "marmolade cat", M. cyaneorhabdos i P. saulosi. Oprócz ryb zbiornik zamieszkują też niezwykle pożyteczne ślimaki M. tuberculata, czyli popularne świderki.


Fot. Ireneusz Zdrowak

Nie jestem w stanie opisać, ile radości przynosi mi kilka chwil spędzanych codziennie z nosem przyklejonym do szyby. Dzięki akwarystyce zainteresowałem się też, znienawidzonymi w latach szkolnych, biologią i chemią. Jednak tym, co akwarystyka dała mi najcenniejszego, jest liczne grono przyjaciół z Klubu Malawi. Niestety jednocześnie "nieszczęście" przybiera coraz większy rozmiar - planuję zakup kolejnego akwarium, tym razem będzie to biotop rafy koralowej.

Dariusz Adamkiewicz

 

 

ARCHIWUM 2000-2006 © Copyright info: PolskieMalawi

 

Artykuł pierwotnie ukazał się w "Magazynie Akwarium"