Zakupy ryb
Mamy już przygotowane i dojrzałe akwarium z odpowiednio zaaranżowaną dla
potrzeb pyszczaków z Malawi dekoracją. Nadeszła więc długo oczekiwana
chwila zakupu ryb i zasiedlenie nimi własnego podwodnego skrawka jeziora Niasa.

1. Wstęp.
Zafascynowani szerokim wachlarzem kolorów, niespotykanym często
diametralnie różnym zachowaniem poszczególnych osobników, zdecydowaliśmy
się na zakup pyszczków z jeziora Malawi.
Zakup ryb. którymi będziemy się opiekować (jakiekolwiek wybraliśmy) musi
być przemyślany i z góry zaplanowany. W żadnym wypadku nie wolno kupować
ryb (a już w szczególności pyszczaków) na podstawie własnego
"widzimisię" bo może się to skończyć (a najczęściej właśnie tak
się dzieje) śmiercią lub trwałym okaleczeniem ryb jak i zniechęceniem
samego początkującego akwarysty. Należy zdawać sobie sprawę,
że nabywając ryby bierzemy na swoje barki pełną odpowiedzialność za ich
życie
i zdrowie.
Osoby, które zdecydowały się na pyszczaki muszą zdać sobie
sprawę
z faktu, że nie wszystkie omawiane ryby do siebie pasują. Mimo, że
zamieszkują ten sam akwen wodny, występuje między nimi sporo różnic. Do
najistotniejszych i mających największy wpływ na dobre samopoczucie
naszych pyszczaków należą np. zupełnie inne preferencje pokarmowe czy
miejsce występowania w jeziorze (obszar skalnych rumowisk - piaski wód
otwartych). Osobie rozpoczynającej przygodę z Malawi trudno czy wręcz
nie możliwe będzie, połączenie bez niekorzystnego wpływu na stan ich
zdrowia, w jednym zbiorniku gatunków roślinożernych np. P. demasoni z
pyszczakami preferującymi "mięsny" rodzaj pokarmu np. rodzaj Aulonocara.
Co prawda, zdarza się że zaprawieni akwaryści hodują ryby tak
diametralnie różne w jednym akwarium ale wymaga to naprawdę wielkiej
wprawy, bacznego obserwowania i ogromnej wiedzy. Przed wyborem
poszczególnych gatunków pyszczaków, którymi chcielibyśmy zasiedlić nasze
akwarium, należy zdobyć
i przyswoić jak najwięcej informacji o wybranych przez Nas rybach i
dopiero potem zdecydować się na ich zakup.
2. Pierwsza wizyta w sklepach zoologicznych - na co należy zwracać
uwagę.
Uzbrojeni w niezbędną wiedzę najczęściej pierwsze kroki kierujemy do
pobliskich sklepów zoologicznych i dokonujemy przeglądu oferowanych
gatunków.
Żeby istnieć każdy sklep musi zarabiać. Niestety w wielu sklepach
zoo ich właścicielom bardziej zależy na większych dochodach niż
rzetelnej i trafnej podpowiedzi ewentualnemu klientowi. Najlepszym
wyjściem, aby wyrobić sobie zdanie
o danym sklepie i jego obsłudze jest kilkukrotne odwiedzenie go.
Zorientujemy się wtedy w jaki sposób obsługa danego sklepu dba i
traktuje swój "żywy towar". Jeśli podczas takich wizyt w akwariach
sklepowych zauważymy jakieś częste, niepokojące symptomy, lepiej
poszukajmy innych "zoo" sklepów bo może się okazać, że kupione przez
nas
ryby nie przeżyją najbliższych kilku dni czy tygodni, infekując przy tym
pozostałą część akwarium.

Jak powinny wyglądać względnie "bezpieczne" akwaria sklepowe, z których
można wybrać pyszczaki? Czy na podstawie samych obserwacji możemy
powiedzieć cokolwiek o stanie zdrowia ryb? Otóż Tak!!! Przed wprawnym
okiem, dodatkowo "wyczulonym" ukryje się naprawdę niewiele, sama
obserwacja akwariów i ryb może Nam powiedzieć bardzo dużo,
a w większości przypadków więcej niż sklepowy sprzedawca!
a. Akwaria sklepowe - charakterystyka.
Akwaria sklepowe bezwzględnie muszą być czyste, bez zalegających dno
resztek pokarmu i rybich odchodów. Warunki w brudnym i zaniedbanym
akwarium sprzyjają rozwojowi wielu groźnych czynników chorobotwórczych,
które wraz z zakupioną rybom możemy przenieść do własnego akwarium.
Czyste akwarium na pewno zrobi na kupujących pierwsze pozytywne
wrażenie,
a jednocześnie świadczyć będzie o staranności i dbałości personelu o ich
"towar".

Do końca jednak nie ulegajmy temu pierwszemu wrażeniu!
Należy unikać zbiorników, w których woda ma "inny" kolor. Woda o dziwnym
nienaturalnym zabarwieniu może wskazywać na dodatek różnych
związków - "uszlachetniaczy", które są dodawane w celu utrzymania ryb przy
życiu.
Pyszczaki to generalnie twarde ryby jeśli w akwarium sklepowym zauważymy
je pływające
w "dziwnej" wyglądającej wodzie to bez wątpienia świadczyć będzie o ich
złej kondycji.
O ile w przypadku ryb "wód czarnych" sytuacja taka może być w pewnych
warunkach uzasadniona, o tyle w przypadku pyszczaków z Malawi na pewno
nie!

W każdym sklepie zoo może się zdarzyć, że w akwarium zobaczymy martwe
ryby. Ryby zanim trafią na sklepową półkę często przebywają długą i
trudną drogę, najsłabsze czy chore osobniki padają, dlatego jeśli jakąś
śniętą rybę zobaczymy w akwarium sklepowym nie zrażajmy się od razu.
Jeśli jest to dobry sklep taka ryba będzie niezwłocznie usunięta.
W innym przypadku np. martwa ryba pokryta warstwą pleśni, będziemy
pewni, że wybraliśmy złe miejsce zakupu ryb. Kupno pyszczaków z takiego
sklepu będzie wielce ryzykowne.
b. Sprzedawcy - jak ich "wyczuć"
Aby dobrze "wybadać" sklep zoologiczny warto również zwrócić uwagę na to
czy nieodpowiednie względem siebie gatunki zamieszkują w jednym
zbiorniku. Jeśli sytuacja taka ma miejsce, nie ma co wierzyć w
ewentualne porady sprzedawcy takiegoż sklepu.

W sklepach zadawajmy jak najwięcej pytań i obserwujmy zachowanie
sprzedawców. Zwróćmy uwagę na ich odpowiedzi wymijające czy wręcz ich
całkowity brak. Jeśli na zadane przez klienta pytanie dany sprzedawca
nie zna odpowiedzi powinien sięgnąć po atlas, poradnik czy inna książkę
aby precyzyjnie odpowiedzieć, nie ma w tym nic złego w innym przypadku
jest ignorantem, któremu zależy wyłącznie na swoim zysku nawet "po
trupach".
Warto również upewnić się czy sklep prowadzi kwarantannę dla świeżo
zakupionych ryb.
c. Główni aktorzy - pyszczaki co i jak wybrać.
W wyborze ryb nie posiłkujmy się wyłącznie stanem zbiorników, w których
pływają pyszczaki, zwróćmy również uwagę na to jak wyglądają same ryby.
Aby wybrać jak najlepsze egzemplarze, przystańmy dłuższą chwilkę przed
akwarium i uważnie obserwujmy ryby, to jak się poruszają, jak oddychają,
jakie zachowania wykazują względem siebie oraz jakie prezentują
ubarwienie.
Z opinii wielu zaprzyjaźnionych hodowców-akwarystów "malawijskich"
pyszczaków można wysunąć pewną tezę, "zdrowy pyszczak to niesforny
pyszczak" - spróbujmy to nieco rozszerzyć. Pyszczaki to bardzo żywe,
energiczne i w większości zadziorne ryby. Widok ciężko pływających,
wypłoszonych, chowających się w narożniku akwarium ryb powinien być
pierwszym sygnałem, że z naszymi wybrańcami jest "coś nie tak". Co
prawda akwarium sklepowe to nie to samo co pięknie urządzone i
zaadaptowane dla ich potrzeb akwarium domowe ale tego typu zachowanie
jest już podejrzane. W takim przypadku warto zapytać sprzedawcy od
jakiego czasu ryby znajdują się w takim akwarium. Być może pyszczaki
zostały dopiero co sprowadzone i za sprawa stresu związanego z
transportem, mają prawo na takie właśnie dziwne zachowanie.

Poświęćmy też nieco uwagi samej rybie oraz zainteresujmy się w jaki
sposób pływa. Pyszczaki muszą pływać prosto, tzn. nie może być
przechylony, czy pochylony w którąkolwiek ze stron. Pyszczaki to nie
"wywrotki" czy ukośniki, zdrowe muszą pływać wyprostowane - w przeciwnym
wypadku istnieje podejrzenie uszkodzenia pęcherza pławnego - takiej ryby
nie kupujmy!
Płetwy - jak wiadomo pyszczaki z natury są zadziorne, w następstwie
takich właśnie zachowań, pielęgnice ustalające hierarchie mą być nieco
okaleczone.
W akwariach sklepowych gdzie na bardzo malej przestrzeni znajduje się
kilka bądź niekiedy kilkanaście samców walki są nieuniknione, nie
powinny jednak zakończyć się śmiertelnym zejściem (reguła kontrolowanego
przerybienia - w przypadku sklepów raczej niekontrolowanego)
jakiejkolwiek ryby. Najczęściej to płetwy i pyszczki są właśnie
okaleczane. Jeśli płetwy nie są kompletnie postrzępione, a raczej
występuję jakiś "niewielki" ich ubytek, sama ryba przy tym nie wykazuje
innych niepokojących objawów, mamy do czynienia z pyszczkiem "pełną
gębą" ;-). Przeniesiony do domowego Malawi szybko zregeneruje siły, a
dobre warunki jego bytowania sprawią, że po strzępach nie pozostanie
śladu - w bardzo krótkim czasie. Inna sprawa gdy płetwy są bardzo mocno
postrzępione, dodatkowo w miejscach ich ubytków widoczne są krwiste
zaczerwienienia bądź "biaława" narośl, a ryba jest słaba sprawia
wrażenie że pływanie przychodzi jej z trudem lub ma zapadnięty brzuszek.
Taki widok świadczy o tym, że ryba jest chora, początkującemu akwaryście
odradzam jej zakupu.

- Pokrywy skrzelowe - ich obserwacja również pomoże nam zdiagnozować
stan zdrowia wybranej pielęgnicy. Skupmy uwagę na to w jaki sposób i z
jaką częstotliwością się otwierają, dodatkowo czy nie są oby przekrwione
. Jeśli pokrywy pracują równo, nie są posklejane w ich okolicach nie
zauważymy jakiś ropnych wydzielin, narośli- kupujący może być względnie
spokojny.
- Łuski - podobnie jak w przypadku płetw gdy w jakimś miejscu na ciele
pyszczaka zaobserwujemy ich niewielkie braki a sama ryba wygląda dobrze
to nie ma się czym przejmować. To bez wątpienia skutki transportu albo
potyczek pielęgnic. W takim wypadku nie dopatrywałbym się jakiejś
groźnej choroby. Odpowiednie warunki bytowania sprawią że w mgnieniu oka
znikną takie bezłuskie połacie. W przypadku gdy łuski na większości
ciele ryby wyglądają jak "nastroszone" istnieje duże prawdopodobieństwo
ze pyszczak jest poważnie chory. Swoiste nastroszenie łusek wskazuje na
opuchnięcie organizmy ryby a związanie jest to z wewnętrzną infekcją
bakteryjną, która często jest śmiertelna. Tak wyglądających ryb mało
doświadczeni akwaryści powinni unikać ja przysłowiowego ognia!!!
- Barwy i kształty pyszczaków - Równie istotnym problemem w ogólnych
scharakteryzowaniu stanu zdrowia pyszczaków są ich barwa i kształt.
Przeglądając sklepową ofertę ryb, które zamierzamy nabyć, możemy
natrafić na wyjątkowo kolorowe, często w barwach, które w naturze nie
występują lub pokrywają bardzo małe części ciała ryby. Nie ulegajmy temu
jakże pięknemu ale i w dłuższym czasie, zgubnemu wrażeniu. Jeżeli
sprzedawca twierdzi, że to "zielono-czerwono-niebieskie" cudeńko w jego
akwarium to Pseudotropheus, a kupujący w żaden sposób nie potrafi takiej
ryby zidentyfikować, mamy do czynienia z bastardami. Bastard to
krzyżówka 2 różnych gatunków, która nigdy nie powinna powstać!!! Co
prawda charakteryzuje się wyjątkowymi barwami ale i wyjątkowo agresywnym
charakterem.

Nie ulegajmy ich pięknu to tylko pozorne!!! Obecnie w handlu można
spotkać pyszczaki o nienaturalnych barwach, mało tego w kolorach nie
występujących w naturze np. czerwone Aulonocara pod nazwą A. red, lub
rubin red czy Pseudotropheus saulosi coral. W tych wypadkach jedyną
różnicą między daną odmianą barwna a jej pierwowzorem jest "tylko" kolor
ryby, otrzymany, tzn. sztucznie wyhodowany. Większość miłośników
pyszczaków zgadza się z twierdzeniem, że w jakimś stopniu jest to
wypaczone, bo w środowisku naturalnym do czegoś takiego jednak nie
doszło ale rozważania czy taką rybę kupić i dalej hodować chciałbym
pozostawić samym zainteresowanym ich nabyciem.
W sytuacji gdzie wieloletnie odłowy pyszczaków z ich naturalnego
środowiska życia spowodowały ich deficyt w samym jeziorze Niasa nie
mówiąc już nic o wolnym rynku, hodowle które w jakimś stopniu sztucznie
zmieniają pewne cechy ryby wcale nie musza być złem. Uwagę Naszą zwróćmy
również na kształt ryby. Kiedy mamy do czynienia z pyszczakiem
wyglądającym dziwnie, kiedy nie potrafimy go również zidentyfikować lub
zaważymy jakąś wadę w jego budowie lepiej darujmy sobie jego zakup.
Upośledzony w jakimś stopniu pyszczak bez wątpienia będzie miał ciężkie
życie wśród zdrowych pobratymców.
Co zrobić kiedy jesteś w "kropce"? Jeśli istnieje taka możliwość
najlepszym rozwiązaniem dla niedoświadczonego kupującego jak i samych
ryb, przy ich wyborze, jest pomoc akwarysty z doświadczeniem. Miłośnicy
malawijskich pyszczaków skupieni wokół Klubu Malawi mają możliwość
kontaktu z bardziej doświadczonymi kolegami. Na serwisie
www.malawi.pl
istnieje mapa, dzięki której można w łatwy sposób poszukać takiej
pomocnej dłoni.
Czy mimo złego wyglądu, kiepskiego samopoczucia ryb i źle wyglądającego
akwarium sklepowego, warto nabyć takie ryby? Niedoświadczonym
akwarystom odradzam takie zakupy. Zrażeni ewentualnym niepowodzeniem
bezpowrotnie utracą możliwość poznania tego wspaniałego "rybiego"
świata.
3. Zakup pyszczaków od hodowców akwarystów
Zupełnie inną możliwością niż sklepowa oferta, jest zakup pyszczaków
bezpośrednio od hodowców jak i od akwarystów, którzy z powodzeniem
rozmnażają swoje ryby. Zakupione w ten sposób pielęgnice są znacznie
"pewniejsze". Co to oznacza w rzeczywistość ? Niewątpliwie znamy
dokładnie ich życiorys, z większym prawdopodobieństwem dowiemy się o
ewentualnie przebytych chorobach i kuracjach jakie przeszły, znamy
rodzaje pokarmów którymi są skarmiane, co nie jest bez znaczenia gdyż w
przypadku zastosowania diametralnie różnych rodzajów pokarmów może źle
się odbić na ich kondycji. Z reguły mamy możliwość obserwacji takich ryb
w ich akwarium na własne o czym możemy zaobserwować jak się zachowują
względem pozostałych współmieszkańców, i co jest najistotniejsze mamy
możliwość obserwacji warunków w jakich na co dzień żyją.
Kupione w ten sposób pyszczaki praktycznie bez większych problemów można
zadomowić we własnym akwarium. Pamiętać należy jednak o jednej bardzo
ważnej sprawie, a mianowicie o chowie wsobnym, który bez wątpienia
zaistnieje. Nabywając młode pyszczaki, które pochodzą od wspólnych
rodziców, musimy być przygotowani na fakt, że po jakimś czasie ryby te
przystąpią do tarła. Oznacza to, że do kopulacji przystąpi "brat z
siostrą", co na pewno negatywnie odbije się na poczęty w ten sposób
narybek. O ile pierwsze pokolenia, które w ten sposób przyszło na świat
nie jest aż tak mocno "spaczone" genetycznie o tyle pokolenia następne
mogą już znacząco odbiegać od "macierzy", zarówno genetycznie (ryby
takie są z reguły delikatniejsze co w praktyce przekłada się na częste
zachorowania, niekiedy ryba taka wykazuje zupełnie odmienne zachowania)
jak i samym kształtem. Doświadczeni malawiści znają przypadek (problem) "polskiej zebry" gdzie wielopokoleniowy chów wsobny spowodował znaczne
zmiany w budowie i wyglądzie tejże ryby której pierwowzorem jest M.estherae.

Problem ten może wyniknąć również podczas zakupu ryb w sklepach zoo,
jednak w tym przypadku oferowane ryby często pochodzą z różnych źródeł
świadczą o tym widoczne niekiedy różnice w ubarwieniu czy wzroście danej
partii ryb. Jeśli mimo to kupujący ma nadal wątpliwości, ryby może kupić
w kilku miejscach (to niewątpliwie przywilej dużych miast) bądź poszukać
u innych akwarystów-hodowców obcych genetycznie osobników.
4. Zakup pyszczaków wprost od wyspecjalizowanych hodowców.
Nieco inaczej ma się sprawa nabycia ryb od hodowców profesjonalnych
takich jak p. A. Szulca i R. Pawlaka. Są to osoby, które zajmują się
sprowadzaniem, rozmnażaniem danych gatunków ryb często bardzo rzadkich i
trudno dostępnych w celach typowo zarobkowych. Głównymi odbiorcami od
takich hodowców są hurtownicy albo duże sklepy zoo. Można skrócić drogę
handlową ryb kupując je bezpośrednio od nich samych. Bardzo często
związane jest to z pewnymi problemami jak choćby podróż nie rzadko
daleka, gdyż wspomnienie wyżej uznani hodowcy nie prowadzą sprzedaży
tzw. wysyłkowej. Myślę jednak, że wycieczka do tego typu hodowli może
być bardzo fascynująca i ciekawa. Osoba która odwiedzi tego typu hodowcę
ma znacznie większe pole do popisu. Ich ofert są dużo bardziej bogatsze
i urozmaicone, mamy możliwość wyboru nie tylko wśród gatunków ale i ich
odmian barwnych. Znacznie częściej do nabycia są również ryby rzadkie z
"górnej półki". Najważniejsze jednak, że hodowcom takim zależy aby ich
ryby były zdrowe a co za tym idzie dla kupującego są znacznie
pewniejsze, a i nie bez znaczenia jest fakt skrócenia drogi handlowej
ryby. W ten sposób mam możliwość zakupu ryb zdrowych i mocnych a ponadto
możemy zdać się w pełni na podpowiedzi tychże hodowców. Jeśli kupujący
nie ma jeszcze ustalonej obsady a zamierza w ten właśnie sposób nabyć
ryby z całą pewnością uzyska rzetelną pomoc merytoryczną a po
przedstawieniu warunków jakie stworzył (wielkość akwarium, rodzaj i typ
filtracji) nabędzie odpowiednie gatunki pyszczaków, które bez większych
kolizji mogą żyć obok siebie.
5. Internet i pyszczaki - niezła alternatywa zakupu malawijskich
piękności.
Zupełnie nową ale coraz bardziej popularna metodą zakupu ryb jest
internet. Jeszcze kilka lat temu narzędzie służące przede wszystkim do
zabawy i przesyłu informacji, dziś jeden z filarów biznesu (e-biznesu).
Ogromne możliwości z tej elektronicznej fory handlu dostrzegli
również sprzedawcy z branży zoologicznej.
Coraz szerszy dostęp do internetu spowodował, że ludzie z niego
korzystający zaczęli być postrzegani jako poważni, wyspecjalizowanie
klienci. Co prawda ewentualny zakup ryb w ten sposób niesie ze sobą masę
wątpliwości, postaram się choćby część z nich rozwiać.
Myślę, że jednym z kluczowych problemów nie jako odstraszających od
zakupu ryb w ten sposób jest niemożność obejrzenia "towary". Generalnie
mogę się z tą opinią zgodzić ale zastanówmy się chwilkę i wróćmy na
początek tego tekstu. Osoba, która zdecydowała się na akwarystyczną
hodowlę pyszczaków powinna mieć przyswojoną pewna ilość niezbędnych
wiadomości, tym samym staje się klientem który "wie czego chce". Tego
rodzaju kupujący nie zamawiają po prostu pyszczaków, nabywają konkretne
gatunki ryb nierzadko konkretnych odmian barwnych, których to spis
znajduje się na stronach www danego e-sklepu. Ewentualne wątpliwości można rozwiać bezpośrednim kontaktem czy to
telefonicznym czy
e-mailem.
Tego rodzaju sprzedawcy charakteryzują się znacznie bogatszą wiedzą na
temat ryb dlatego jeśli w spisach oferowanych przez nich, znajdziemy
interesujący gatunek praktycznie możemy być pewni, że to jest właściwa
nazwa i jeśli taka występuje odmiana barwna. Osoby kupujące w ten sposób ryby to
bardzo "hermetyczny" (w kontekście osób znających się na rzeczy) krąg.
Najmniejsza nawet wpadka ze strony internetowego sklepu (nie mówiąc już
nic o wysłaniu klientowi gatunków ryb których de facto nie zamawiał bo
to niedopuszczalne) powoduje bezpowrotną jego utratę.
Internetowi akwaryści skupiają się wokół różnych organizacji (w
przypadku "malawistów" jest to Klub Malawi), czy serwisów internetowych,
podejmują subskrypcje list dyskusyjnych, w celu rozszerzenia swojej
akwa-wiedzy. Gdyby okazało, się że którykolwiek ze sklepów internetowych
komukolwiek z kupujących tą drogą "podpadł" wiadomość ta błyskawicznie
się rozchodzi, a sklep, który "źle" postąpił traci w ten sposób
wyspecjalizowanych klientów.
Właściciel e-sklepu na pewno nie wyśle, często w długą drogę ryb
chorych, osłabionych bo najzwyczajniej mogłyby tego nie przeżyć. W
praktyce oznacza to dodatkowe koszty związane z ponowną wysyłką ryb, a
jak wiadomo tego właściciele chcą uniknąć. Z tego choćby bardzo
przyziemnego powodu możemy być pewni ze ryby które wędrują do nas są
zdrowe i mocne.
Dodatkowym zabezpieczeniem przed utratą towaru jest gwarancja, którą
większość sklepów udziela. Oznacza to, że w miejsce ryb które z jakiegoś
powodu nie dojechały żywe sklep zastąpi nowymi zdrowymi "egzemplarzami".
Proszę jednak nie myśleć, że to reguła, że ryby masowo padają
podczas takiej podróży!!! Nic bardziej błędnego!

Właściciele internetowych sklepów dokładają wszelkich starań aby ich
towar był w jak najlepszej kondycji, by mógł długo cieszyć oko
akwarystów.
Aby nieco przybliżyć ten temat posłużę się informacją jakie uzyskałem
od zaprzyjaźnionego e-sklepu (www.sklepmalawi.prv.pl) - odsetek strat
ryb jest na poziomie zaledwie 0,02 % i wynika głównie z waleczności
danych gatunków.
Z informacji zaczerpniętych na listach dyskusyjnych i wszelkiego rodzaju
komunikatorów internetowych, można wysunąć wniosek, że sytuacja taka nie
jest odosobniona i nie dotyczy również pozostałych e-sklepów,
oferujących żywy towar.
a. Możliwości transportu pyszczaków zakupionych przez internet
Myślę więc, że problem który należy brać pod uwagę zamawiając ryby przez
internet, wcale nie jest brak możliwości obejrzenia ryby, kłopotliwy
może okazać się sam transport.
Najczęściej stosowanym środkiem transportu ryb zakupionych od e-sklepów
jest przesyłka konduktorka PKP. Nadaje się ją bezpośrednio podczas
postoju, w przedziale konduktorskim, w składach: pośpiesznych, ekspress
i przyspieszonych, mających oznaczenie w rozkładzie jazdy "K" (przesyłka
konduktorska) i odbiera w ten sam sposób. Jest to względnie
najbezpieczniejsza forma wysłania ryb do klienta, koszt takiej operacji
to za paczkę do 10kg - 25 złotych. Niestety tego rodzaju środek
transportu mam również pewne ograniczenia, mianowicie przeprowadzić tego
rodzaju transport można tylko na stałych trasach kursowania pociągów np.
poruszając się na trasie Warszawa - Gdańsk, przesyłkę taką możemy
odebrać na wszystkich stacjach, na których skład taki się zatrzyma. W
takim przypadku jeśli kupujący nie mieszka na trasie takiego składu,
musi dojechać, często kilkadziesiąt km, do takiej stacji, aby odebrać
zamawiany "towar".
Dla niektórych (niezmotoryzowanych) jest to trudność, ale
chęć posiadania jakiegoś rzadkiego gatunku pyszczaka często "świeżego" np.
WF. F1, F2, które w sklepach internetowych są częściej do zdobycia,
bez wątpienia ją zrekompensują .

Innym sposobem transportu ryb jest tzw. "PKS". To nieco inna usługa niż
"przesyłka konduktorska". W tym konkretnym wypadku całą sprawę trzeba
załatwić drogą "nieoficjalną" tzn. należy dogadać się z kierowcą
autobusu, aby zechciał zabrać ryby w podroż. Paczka taka z reguły nie
jest duża, dlatego też nie sprawia większych problemów. Kierowcy PKS
chętnie podejmują się zabranie takiej przesyłki. Sieć komunikacyjna PKS
jest dość dobrze rozwinięta, bardzo często również autobusy pośpieszne
kursują ogromne odległości między miastami do których bezpośrednio nie
przyjeżdżają pociągi. Jest to niebagatelna okazja, zależna jednak od
odpowiedniego dogadania sprawy z kierowca PKS.
Pozostaje jeszcze jedna alternatywa, o której warto wspomnieć - kurier. Mimo
iż najprawdopodobniej najwygodniejsza forma dla nabywcy, stosowana
jednak rzadziej niż wspomniane wyżej 2 metody . Kurier "idzie" dłużej,
występuje większe prawdopodobieństwo uszkodzenia paczki, nie bez
znaczenia jest również wyższa cena. Usługi tego rodzaju są coraz
bardziej rozwijane. Być może z upływem czasu będzie to znacznie bardziej
popularna forma transportu "żywego towaru", na razie usługi te
pozostawiają jeszcze wiele do życzenia.
b. Jak wygląda przesyłka?
Zupełnie odrębnym problemem przy zakupie ryb przez internet jest sama
paczka. Ryby transportuje się w workach foliowych, które wypełnione wodą
są delikatne i zawsze istnieje prawdopodobieństwo ich uszkodzenia, co w
efekcie spowoduje śmierć ryb.
Odpowiedzialny za wysyłkę sprzedawca dokłada jednak wszelkich starań aby
temu zapobiec, stosując dodatkowe worki zabezpieczone papierem, pianką,
lub stosując pojemniki z tworzyw sztucznych.
Myślę jednak, że poniższe streszczona korzyści wynikające z tego typu
e-zakupów przekonają do zrealizowania zamówień drogą elektroniczna:
- Cena (zazwyczaj niższa, przy większych zakupach możliwość negocjacji)
- Dostępność rzadkich gatunków pyszczaków (efekt współpracy z wieloma polskimi i zagranicznymi hodowlami)
- Fachowość sprzedawców
- Oszczędność czasu (składamy zamówienie i spokojnie czekamy na odbiór
ryb to właściciele załatwiają towar i transport)
- Znacznie bogatsza oferta.
Uważam, że to wszystko sprawi, iż decydując się na zakup pyszczaków z
Malawi ewentualni zainteresowani ich akwarystyczną hodowlą
zainteresują się ofertą sklepów internetowych do których to odnośniki
można znaleźć na stronie poświęconej linkom serwisu
www.malawi.pl.

Jakie są jeszcze sposoby nabycia pyszczaków? Często na grupach newsowych
można przeczytać o mitycznej wręcz, największej giełdzie
zoologicznej w Łodzi. Może nas tam spotkać niemiła
niespodzianka. Na teren giełdy wpuszczane są tylko osoby posiadające
zarejestrowaną działalność gospodarczą w branży zoologicznej. Nawet
gdyby komukolwiek udało się wejść na jej teren, musi wiedzieć, że
oferowane ryby sprzedawane są na worki tzn. nie ma możliwość kupna kilku
sztuk.

Michał Blejwas
fot.
Jacek Jabłoński "Jack"