Zakupy ryb

Mamy już przygotowane i dojrzałe akwarium z odpowiednio zaaranżowaną dla potrzeb pyszczaków z Malawi dekoracją. Nadeszła więc długo oczekiwana chwila zakupu ryb i zasiedlenie nimi własnego podwodnego skrawka jeziora Niasa.

1. Wstęp.
Zafascynowani szerokim wachlarzem kolorów, niespotykanym często diametralnie różnym zachowaniem poszczególnych osobników, zdecydowaliśmy się na zakup pyszczków z jeziora Malawi.
Zakup ryb. którymi będziemy się opiekować (jakiekolwiek wybraliśmy) musi być przemyślany i z góry zaplanowany. W żadnym wypadku nie wolno kupować ryb (a już w szczególności pyszczaków) na podstawie własnego "widzimisię" bo może się to skończyć (a najczęściej właśnie tak się dzieje) śmiercią lub trwałym okaleczeniem ryb jak i zniechęceniem samego początkującego akwarysty. Należy zdawać sobie sprawę, że nabywając ryby bierzemy na swoje barki pełną odpowiedzialność za ich życie i zdrowie.

Osoby, które zdecydowały się na pyszczaki muszą zdać sobie sprawę z faktu, że nie wszystkie omawiane ryby do siebie pasują. Mimo, że zamieszkują ten sam akwen wodny, występuje między nimi sporo różnic. Do najistotniejszych i mających największy wpływ na dobre samopoczucie naszych pyszczaków należą np. zupełnie inne preferencje pokarmowe czy miejsce występowania w jeziorze (obszar skalnych rumowisk - piaski wód otwartych). Osobie rozpoczynającej przygodę z Malawi trudno czy wręcz nie możliwe będzie, połączenie bez niekorzystnego wpływu na stan ich zdrowia, w jednym zbiorniku gatunków roślinożernych np. P. demasoni z pyszczakami preferującymi "mięsny" rodzaj pokarmu np. rodzaj Aulonocara. Co prawda, zdarza się że zaprawieni akwaryści hodują ryby tak diametralnie różne w jednym akwarium ale wymaga to naprawdę wielkiej wprawy, bacznego obserwowania i ogromnej wiedzy. Przed wyborem poszczególnych gatunków pyszczaków, którymi chcielibyśmy zasiedlić nasze akwarium, należy zdobyć i przyswoić jak najwięcej informacji o wybranych przez Nas rybach i dopiero potem zdecydować się na ich zakup.

2. Pierwsza wizyta w sklepach zoologicznych - na co należy zwracać uwagę.
Uzbrojeni w niezbędną wiedzę najczęściej pierwsze kroki kierujemy do pobliskich sklepów zoologicznych i dokonujemy przeglądu oferowanych gatunków.
Żeby istnieć każdy sklep musi zarabiać. Niestety w wielu sklepach zoo ich właścicielom bardziej zależy na większych dochodach niż rzetelnej i trafnej podpowiedzi ewentualnemu klientowi. Najlepszym wyjściem, aby wyrobić sobie zdanie o danym sklepie i jego obsłudze jest kilkukrotne odwiedzenie go. Zorientujemy się wtedy w jaki sposób obsługa danego sklepu dba i traktuje swój "żywy towar". Jeśli podczas takich wizyt w akwariach sklepowych zauważymy jakieś częste, niepokojące symptomy, lepiej poszukajmy innych "zoo" sklepów bo może się okazać, że kupione przez nas ryby nie przeżyją najbliższych kilku dni czy tygodni, infekując przy tym pozostałą część akwarium.

Jak powinny wyglądać względnie "bezpieczne" akwaria sklepowe, z których można wybrać pyszczaki? Czy na podstawie samych obserwacji możemy powiedzieć cokolwiek o stanie zdrowia ryb? Otóż Tak!!! Przed wprawnym okiem, dodatkowo "wyczulonym" ukryje się naprawdę niewiele, sama obserwacja akwariów i ryb może Nam powiedzieć bardzo dużo,
a w większości przypadków więcej niż sklepowy sprzedawca!

a. Akwaria sklepowe - charakterystyka.
Akwaria sklepowe bezwzględnie muszą być czyste, bez zalegających dno resztek pokarmu i rybich odchodów. Warunki w brudnym i zaniedbanym akwarium sprzyjają rozwojowi wielu groźnych czynników chorobotwórczych, które wraz z zakupioną rybom możemy przenieść do własnego akwarium.
Czyste akwarium na pewno zrobi na kupujących pierwsze pozytywne wrażenie, a jednocześnie świadczyć będzie o staranności i dbałości personelu o ich "towar".

Do końca jednak nie ulegajmy temu pierwszemu wrażeniu! Należy unikać zbiorników, w których woda ma "inny" kolor. Woda o dziwnym nienaturalnym zabarwieniu może wskazywać na dodatek różnych związków -  "uszlachetniaczy", które są dodawane w celu utrzymania ryb przy życiu.
Pyszczaki to generalnie twarde ryby jeśli w akwarium sklepowym zauważymy je pływające w "dziwnej" wyglądającej wodzie to bez wątpienia świadczyć będzie o ich złej kondycji. O ile w przypadku ryb "wód czarnych" sytuacja taka może być w pewnych warunkach uzasadniona, o tyle w przypadku pyszczaków z Malawi na pewno nie!

W każdym sklepie zoo może się zdarzyć, że w akwarium zobaczymy martwe ryby. Ryby zanim trafią na sklepową półkę często przebywają długą i trudną drogę, najsłabsze czy chore osobniki padają, dlatego jeśli jakąś śniętą rybę zobaczymy w akwarium sklepowym nie zrażajmy się od razu. Jeśli jest to dobry sklep taka ryba będzie niezwłocznie usunięta. W innym przypadku np. martwa ryba pokryta warstwą pleśni, będziemy pewni, że wybraliśmy złe miejsce zakupu ryb. Kupno pyszczaków z takiego sklepu będzie wielce ryzykowne.

b. Sprzedawcy - jak ich "wyczuć"
Aby dobrze "wybadać" sklep zoologiczny warto również zwrócić uwagę na to czy nieodpowiednie względem siebie gatunki zamieszkują w jednym zbiorniku. Jeśli sytuacja taka ma miejsce, nie ma co wierzyć w ewentualne porady sprzedawcy takiegoż sklepu.

W sklepach zadawajmy jak najwięcej pytań i obserwujmy zachowanie sprzedawców. Zwróćmy uwagę na ich odpowiedzi wymijające czy wręcz ich całkowity brak. Jeśli na zadane przez klienta pytanie dany sprzedawca nie zna odpowiedzi powinien sięgnąć po atlas, poradnik czy inna książkę aby precyzyjnie odpowiedzieć, nie ma w tym nic złego w innym przypadku jest ignorantem, któremu zależy wyłącznie na swoim zysku nawet "po trupach".
Warto również upewnić się czy sklep prowadzi kwarantannę dla świeżo zakupionych ryb.

c. Główni aktorzy - pyszczaki co i jak wybrać.
W wyborze ryb nie posiłkujmy się wyłącznie stanem zbiorników, w których pływają pyszczaki, zwróćmy również uwagę na to jak wyglądają same ryby.
Aby wybrać jak najlepsze egzemplarze, przystańmy dłuższą chwilkę przed akwarium i uważnie obserwujmy ryby, to jak się poruszają, jak oddychają, jakie zachowania wykazują względem siebie oraz jakie prezentują ubarwienie.
Z opinii wielu zaprzyjaźnionych hodowców-akwarystów "malawijskich" pyszczaków można wysunąć pewną tezę, "zdrowy pyszczak to niesforny pyszczak" - spróbujmy to nieco rozszerzyć. Pyszczaki to bardzo żywe, energiczne i w większości zadziorne ryby. Widok ciężko pływających, wypłoszonych, chowających się w narożniku akwarium ryb powinien być pierwszym sygnałem, że z naszymi wybrańcami jest "coś nie tak". Co prawda akwarium sklepowe to nie to samo co pięknie urządzone i zaadaptowane dla ich potrzeb akwarium domowe ale tego typu zachowanie jest już podejrzane. W takim przypadku warto zapytać sprzedawcy od jakiego czasu ryby znajdują się w takim akwarium. Być może pyszczaki zostały dopiero co sprowadzone i za sprawa stresu związanego z transportem, mają prawo na takie właśnie dziwne zachowanie.

Poświęćmy też nieco uwagi samej rybie oraz zainteresujmy się w jaki sposób pływa. Pyszczaki muszą pływać prosto, tzn. nie może być przechylony, czy pochylony w którąkolwiek ze stron. Pyszczaki to nie "wywrotki" czy ukośniki, zdrowe muszą pływać wyprostowane - w przeciwnym wypadku istnieje podejrzenie uszkodzenia pęcherza pławnego - takiej ryby nie kupujmy!
Płetwy - jak wiadomo pyszczaki z natury są zadziorne, w następstwie takich właśnie zachowań, pielęgnice ustalające hierarchie mą być nieco okaleczone.
W akwariach sklepowych gdzie na bardzo malej przestrzeni znajduje się kilka bądź niekiedy kilkanaście samców walki są nieuniknione, nie powinny jednak zakończyć się śmiertelnym zejściem (reguła kontrolowanego przerybienia - w przypadku sklepów raczej niekontrolowanego) jakiejkolwiek ryby. Najczęściej to płetwy i pyszczki są właśnie okaleczane. Jeśli płetwy nie są kompletnie postrzępione, a raczej występuję jakiś "niewielki" ich ubytek, sama ryba przy tym nie wykazuje innych niepokojących objawów, mamy do czynienia z pyszczkiem "pełną gębą" ;-). Przeniesiony do domowego Malawi szybko zregeneruje siły, a dobre warunki jego bytowania sprawią, że po strzępach nie pozostanie śladu - w bardzo krótkim czasie. Inna sprawa gdy płetwy są bardzo mocno postrzępione, dodatkowo w miejscach ich ubytków widoczne są krwiste zaczerwienienia bądź "biaława" narośl, a ryba jest słaba sprawia wrażenie że pływanie przychodzi jej z trudem lub ma zapadnięty brzuszek. Taki widok świadczy o tym, że ryba jest chora, początkującemu akwaryście odradzam jej zakupu.

- Pokrywy skrzelowe - ich obserwacja również pomoże nam zdiagnozować stan zdrowia wybranej pielęgnicy. Skupmy uwagę na to w jaki sposób i z jaką częstotliwością się otwierają, dodatkowo czy nie są oby przekrwione . Jeśli pokrywy pracują równo, nie są posklejane w ich okolicach nie zauważymy jakiś ropnych wydzielin, narośli- kupujący może być względnie spokojny.
- Łuski - podobnie jak w przypadku płetw gdy w jakimś miejscu na ciele pyszczaka zaobserwujemy ich niewielkie braki a sama ryba wygląda dobrze to nie ma się czym przejmować. To bez wątpienia skutki transportu albo potyczek pielęgnic. W takim wypadku nie dopatrywałbym się jakiejś groźnej choroby. Odpowiednie warunki bytowania sprawią że w mgnieniu oka znikną takie bezłuskie połacie. W przypadku gdy łuski na większości ciele ryby wyglądają jak "nastroszone" istnieje duże prawdopodobieństwo ze pyszczak jest poważnie chory. Swoiste nastroszenie łusek wskazuje na opuchnięcie organizmy ryby a związanie jest to z wewnętrzną infekcją bakteryjną, która często jest śmiertelna. Tak wyglądających ryb mało doświadczeni akwaryści powinni unikać ja przysłowiowego ognia!!!
- Barwy i kształty pyszczaków - Równie istotnym problemem w ogólnych scharakteryzowaniu stanu zdrowia pyszczaków są ich barwa i kształt. Przeglądając sklepową ofertę ryb, które zamierzamy nabyć, możemy natrafić na wyjątkowo kolorowe, często w barwach, które w naturze nie występują lub pokrywają bardzo małe części ciała ryby. Nie ulegajmy temu jakże pięknemu ale i w dłuższym czasie, zgubnemu wrażeniu. Jeżeli sprzedawca twierdzi, że to "zielono-czerwono-niebieskie" cudeńko w jego akwarium to Pseudotropheus, a kupujący w żaden sposób nie potrafi takiej ryby zidentyfikować, mamy do czynienia z bastardami. Bastard to krzyżówka 2 różnych gatunków, która nigdy nie powinna powstać!!! Co prawda charakteryzuje się wyjątkowymi barwami ale i wyjątkowo agresywnym charakterem.

Nie ulegajmy ich pięknu to tylko pozorne!!! Obecnie w handlu można spotkać pyszczaki o nienaturalnych barwach, mało tego w kolorach nie występujących w naturze np. czerwone Aulonocara pod nazwą A. red, lub rubin red czy Pseudotropheus saulosi coral. W tych wypadkach jedyną różnicą między daną odmianą barwna a jej pierwowzorem jest "tylko" kolor ryby, otrzymany, tzn. sztucznie wyhodowany. Większość miłośników pyszczaków zgadza się z twierdzeniem, że w jakimś stopniu jest to wypaczone, bo w środowisku naturalnym do czegoś takiego jednak nie doszło ale rozważania czy taką rybę kupić i dalej hodować chciałbym pozostawić samym zainteresowanym ich nabyciem.
W sytuacji gdzie wieloletnie odłowy pyszczaków z ich naturalnego środowiska życia spowodowały ich deficyt w samym jeziorze Niasa nie mówiąc już nic o wolnym rynku, hodowle które w jakimś stopniu sztucznie zmieniają pewne cechy ryby wcale nie musza być złem. Uwagę Naszą zwróćmy również na kształt ryby. Kiedy mamy do czynienia z pyszczakiem wyglądającym dziwnie, kiedy nie potrafimy go również zidentyfikować lub zaważymy jakąś wadę w jego budowie lepiej darujmy sobie jego zakup. Upośledzony w jakimś stopniu pyszczak bez wątpienia będzie miał ciężkie życie wśród zdrowych pobratymców.
Co zrobić kiedy jesteś w "kropce"? Jeśli istnieje taka możliwość najlepszym rozwiązaniem dla niedoświadczonego kupującego jak i samych ryb, przy ich wyborze, jest pomoc akwarysty z doświadczeniem. Miłośnicy malawijskich pyszczaków skupieni wokół Klubu Malawi mają możliwość kontaktu z bardziej doświadczonymi kolegami. Na serwisie www.malawi.pl istnieje mapa, dzięki której można w łatwy sposób poszukać takiej pomocnej dłoni.
Czy mimo złego wyglądu, kiepskiego samopoczucia ryb i źle wyglądającego akwarium sklepowego, warto nabyć takie ryby? Niedoświadczonym akwarystom odradzam takie zakupy. Zrażeni ewentualnym niepowodzeniem bezpowrotnie utracą możliwość poznania tego wspaniałego "rybiego" świata.

3. Zakup pyszczaków od hodowców akwarystów
Zupełnie inną możliwością niż sklepowa oferta, jest zakup pyszczaków bezpośrednio od hodowców jak i od akwarystów, którzy z powodzeniem rozmnażają swoje ryby. Zakupione w ten sposób pielęgnice są znacznie "pewniejsze". Co to oznacza w rzeczywistość ? Niewątpliwie znamy dokładnie ich życiorys, z większym prawdopodobieństwem dowiemy się o ewentualnie przebytych chorobach i kuracjach jakie przeszły, znamy rodzaje pokarmów którymi są skarmiane, co nie jest bez znaczenia gdyż w przypadku zastosowania diametralnie różnych rodzajów pokarmów może źle się odbić na ich kondycji. Z reguły mamy możliwość obserwacji takich ryb w ich akwarium na własne o czym możemy zaobserwować jak się zachowują względem pozostałych współmieszkańców, i co jest najistotniejsze mamy możliwość obserwacji warunków w jakich na co dzień żyją.
Kupione w ten sposób pyszczaki praktycznie bez większych problemów można zadomowić we własnym akwarium. Pamiętać należy jednak o jednej bardzo ważnej sprawie, a mianowicie o chowie wsobnym, który bez wątpienia zaistnieje. Nabywając młode pyszczaki, które pochodzą od wspólnych rodziców, musimy być przygotowani na fakt, że po jakimś czasie ryby te przystąpią do tarła. Oznacza to, że do kopulacji przystąpi "brat z siostrą", co na pewno negatywnie odbije się na poczęty w ten sposób narybek. O ile pierwsze pokolenia, które w ten sposób przyszło na świat nie jest aż tak mocno "spaczone" genetycznie o tyle pokolenia następne mogą już znacząco odbiegać od "macierzy", zarówno genetycznie (ryby takie są z reguły delikatniejsze co w praktyce przekłada się na częste zachorowania, niekiedy ryba taka wykazuje zupełnie odmienne zachowania) jak i samym kształtem. Doświadczeni malawiści znają przypadek (problem) "polskiej zebry" gdzie wielopokoleniowy chów wsobny spowodował znaczne zmiany w budowie i wyglądzie tejże ryby której pierwowzorem jest M.estherae.

Problem ten może wyniknąć również podczas zakupu ryb w sklepach zoo, jednak w tym przypadku oferowane ryby często pochodzą z różnych źródeł świadczą o tym widoczne niekiedy różnice w ubarwieniu czy wzroście danej partii ryb. Jeśli mimo to kupujący ma nadal wątpliwości, ryby może kupić w kilku miejscach (to niewątpliwie przywilej dużych miast) bądź poszukać u innych akwarystów-hodowców obcych genetycznie osobników.

4. Zakup pyszczaków wprost od wyspecjalizowanych hodowców.
Nieco inaczej ma się sprawa nabycia ryb od hodowców profesjonalnych takich jak p. A. Szulca i R. Pawlaka. Są to osoby, które zajmują się sprowadzaniem, rozmnażaniem danych gatunków ryb często bardzo rzadkich i trudno dostępnych w celach typowo zarobkowych. Głównymi odbiorcami od takich hodowców są hurtownicy albo duże sklepy zoo. Można skrócić drogę handlową ryb kupując je bezpośrednio od nich samych. Bardzo często związane jest to z pewnymi problemami jak choćby podróż nie rzadko daleka, gdyż wspomnienie wyżej uznani hodowcy nie prowadzą sprzedaży tzw. wysyłkowej. Myślę jednak, że wycieczka do tego typu hodowli może być bardzo fascynująca i ciekawa. Osoba która odwiedzi tego typu hodowcę ma znacznie większe pole do popisu. Ich ofert są dużo bardziej bogatsze i urozmaicone, mamy możliwość wyboru nie tylko wśród gatunków ale i ich odmian barwnych. Znacznie częściej do nabycia są również ryby rzadkie z "górnej półki". Najważniejsze jednak, że hodowcom takim zależy aby ich ryby były zdrowe a co za tym idzie dla kupującego są znacznie pewniejsze, a i nie bez znaczenia jest fakt skrócenia drogi handlowej ryby. W ten sposób mam możliwość zakupu ryb zdrowych i mocnych a ponadto możemy zdać się w pełni na podpowiedzi tychże hodowców. Jeśli kupujący nie ma jeszcze ustalonej obsady a zamierza w ten właśnie sposób nabyć ryby z całą pewnością uzyska rzetelną pomoc merytoryczną a po przedstawieniu warunków jakie stworzył (wielkość akwarium, rodzaj i typ filtracji) nabędzie odpowiednie gatunki pyszczaków, które bez większych kolizji mogą żyć obok siebie.

5. Internet i pyszczaki - niezła alternatywa zakupu malawijskich piękności.
Zupełnie nową ale coraz bardziej popularna metodą zakupu ryb jest internet. Jeszcze kilka lat temu narzędzie służące przede wszystkim do zabawy i przesyłu informacji, dziś jeden z filarów biznesu (e-biznesu). Ogromne możliwości z tej elektronicznej fory handlu dostrzegli również sprzedawcy z branży zoologicznej.
Coraz szerszy dostęp do internetu spowodował, że ludzie z niego korzystający zaczęli być postrzegani jako poważni, wyspecjalizowanie klienci. Co prawda ewentualny zakup ryb w ten sposób niesie ze sobą masę wątpliwości, postaram się choćby część z nich rozwiać.
Myślę, że jednym z kluczowych problemów nie jako odstraszających od zakupu ryb w ten sposób jest niemożność obejrzenia "towary". Generalnie mogę się z tą opinią zgodzić ale zastanówmy się chwilkę i wróćmy na początek tego tekstu. Osoba, która zdecydowała się na akwarystyczną hodowlę pyszczaków powinna mieć przyswojoną pewna ilość niezbędnych wiadomości, tym samym staje się klientem który "wie czego chce". Tego rodzaju kupujący nie zamawiają po prostu pyszczaków, nabywają konkretne gatunki ryb nierzadko konkretnych odmian barwnych, których to spis znajduje się na stronach www danego e-sklepu. Ewentualne wątpliwości można rozwiać bezpośrednim kontaktem czy to telefonicznym czy
e-mailem.
Tego rodzaju sprzedawcy charakteryzują się znacznie bogatszą wiedzą na temat ryb dlatego jeśli w spisach oferowanych przez nich, znajdziemy interesujący gatunek praktycznie możemy być pewni, że to jest właściwa nazwa i jeśli taka występuje odmiana barwna. Osoby kupujące w ten sposób ryby to bardzo "hermetyczny" (w kontekście osób znających się na rzeczy) krąg. Najmniejsza nawet wpadka ze strony internetowego sklepu (nie mówiąc już nic o wysłaniu klientowi gatunków ryb których de facto nie zamawiał bo to niedopuszczalne) powoduje bezpowrotną jego utratę.
Internetowi akwaryści skupiają się wokół różnych organizacji (w przypadku "malawistów" jest to Klub Malawi), czy serwisów internetowych, podejmują subskrypcje list dyskusyjnych, w celu rozszerzenia swojej akwa-wiedzy. Gdyby okazało, się że którykolwiek ze sklepów internetowych komukolwiek z kupujących tą drogą "podpadł" wiadomość ta błyskawicznie się rozchodzi, a sklep, który "źle" postąpił traci w ten sposób wyspecjalizowanych klientów.
Właściciel e-sklepu na pewno nie wyśle, często w długą drogę ryb chorych, osłabionych bo najzwyczajniej mogłyby tego nie przeżyć. W praktyce oznacza to dodatkowe koszty związane z ponowną wysyłką ryb, a jak wiadomo tego właściciele chcą uniknąć. Z tego choćby bardzo przyziemnego powodu możemy być pewni ze ryby które wędrują do nas są zdrowe i mocne.
Dodatkowym zabezpieczeniem przed utratą towaru jest gwarancja, którą większość sklepów udziela. Oznacza to, że w miejsce ryb które z jakiegoś powodu nie dojechały żywe sklep zastąpi nowymi zdrowymi "egzemplarzami". Proszę jednak nie myśleć, że to reguła, że ryby masowo padają podczas takiej podróży!!! Nic bardziej błędnego!

Właściciele internetowych sklepów dokładają wszelkich starań aby ich towar był w jak najlepszej kondycji, by mógł długo cieszyć oko akwarystów. Aby nieco przybliżyć ten temat posłużę się informacją jakie uzyskałem od zaprzyjaźnionego e-sklepu (www.sklepmalawi.prv.pl) - odsetek strat ryb jest na poziomie zaledwie 0,02 % i wynika głównie z waleczności danych gatunków.
Z informacji zaczerpniętych na listach dyskusyjnych i wszelkiego rodzaju komunikatorów internetowych, można wysunąć wniosek, że sytuacja taka nie jest odosobniona i nie dotyczy również pozostałych e-sklepów, oferujących żywy towar.

a. Możliwości transportu pyszczaków zakupionych przez internet
Myślę więc, że problem który należy brać pod uwagę zamawiając ryby przez internet, wcale nie jest brak możliwości obejrzenia ryby, kłopotliwy może okazać się sam transport.
Najczęściej stosowanym środkiem transportu ryb zakupionych od e-sklepów jest przesyłka konduktorka PKP. Nadaje się ją bezpośrednio podczas postoju, w przedziale konduktorskim, w składach: pośpiesznych, ekspress i przyspieszonych, mających oznaczenie w rozkładzie jazdy "K" (przesyłka konduktorska) i odbiera w ten sam sposób. Jest to względnie najbezpieczniejsza forma wysłania ryb do klienta, koszt takiej operacji to za paczkę do 10kg - 25 złotych. Niestety tego rodzaju środek transportu mam również pewne ograniczenia, mianowicie przeprowadzić tego rodzaju transport można tylko na stałych trasach kursowania pociągów np. poruszając się na trasie Warszawa - Gdańsk, przesyłkę taką możemy odebrać na wszystkich stacjach, na których skład taki się zatrzyma. W takim przypadku jeśli kupujący nie mieszka na trasie takiego składu, musi dojechać, często kilkadziesiąt km, do takiej stacji, aby odebrać zamawiany "towar".
Dla niektórych (niezmotoryzowanych) jest to trudność, ale chęć posiadania jakiegoś rzadkiego gatunku pyszczaka często "świeżego" np. WF. F1, F2, które w sklepach internetowych są częściej do zdobycia, bez wątpienia ją zrekompensują .

Innym sposobem transportu ryb jest tzw. "PKS". To nieco inna usługa niż "przesyłka konduktorska". W tym konkretnym wypadku całą sprawę trzeba załatwić drogą "nieoficjalną" tzn. należy dogadać się z kierowcą autobusu, aby zechciał zabrać ryby w podroż. Paczka taka z reguły nie jest duża, dlatego też nie sprawia większych problemów. Kierowcy PKS chętnie podejmują się zabranie takiej przesyłki. Sieć komunikacyjna PKS jest dość dobrze rozwinięta, bardzo często również autobusy pośpieszne kursują ogromne odległości między miastami do których bezpośrednio nie przyjeżdżają pociągi. Jest to niebagatelna okazja, zależna jednak od odpowiedniego dogadania sprawy z kierowca PKS.
Pozostaje jeszcze jedna alternatywa, o której warto wspomnieć - kurier. Mimo iż najprawdopodobniej najwygodniejsza forma dla nabywcy, stosowana jednak rzadziej niż wspomniane wyżej 2 metody . Kurier "idzie" dłużej, występuje większe prawdopodobieństwo uszkodzenia paczki, nie bez znaczenia jest również wyższa cena. Usługi tego rodzaju są coraz bardziej rozwijane. Być może z upływem czasu będzie to znacznie bardziej popularna forma transportu "żywego towaru", na razie usługi te pozostawiają jeszcze wiele do życzenia.

b. Jak wygląda przesyłka?
Zupełnie odrębnym problemem przy zakupie ryb przez internet jest sama paczka. Ryby transportuje się w workach foliowych, które wypełnione wodą są delikatne i zawsze istnieje prawdopodobieństwo ich uszkodzenia, co w efekcie spowoduje śmierć ryb.
Odpowiedzialny za wysyłkę sprzedawca dokłada jednak wszelkich starań aby temu zapobiec, stosując dodatkowe worki zabezpieczone papierem, pianką, lub stosując pojemniki z tworzyw sztucznych.
Myślę jednak, że poniższe streszczona korzyści wynikające z tego typu e-zakupów przekonają do zrealizowania zamówień drogą elektroniczna:
- Cena (zazwyczaj niższa, przy większych zakupach możliwość negocjacji)
- Dostępność rzadkich gatunków pyszczaków (efekt współpracy z wieloma polskimi i zagranicznymi hodowlami)
- Fachowość sprzedawców
- Oszczędność czasu (składamy zamówienie i spokojnie czekamy na odbiór ryb to właściciele załatwiają towar i transport)
- Znacznie bogatsza oferta.

Uważam, że to wszystko sprawi, iż decydując się na zakup pyszczaków z Malawi ewentualni zainteresowani ich akwarystyczną hodowlą zainteresują się ofertą sklepów internetowych do których to odnośniki można znaleźć na stronie poświęconej linkom serwisu www.malawi.pl.

Jakie są jeszcze sposoby nabycia pyszczaków? Często na grupach newsowych można przeczytać o mitycznej wręcz, największej giełdzie zoologicznej w Łodzi. Może nas tam spotkać niemiła niespodzianka. Na teren giełdy wpuszczane są tylko osoby posiadające zarejestrowaną działalność gospodarczą w branży zoologicznej. Nawet gdyby komukolwiek udało się wejść na jej teren, musi wiedzieć, że oferowane ryby sprzedawane są na worki tzn. nie ma możliwość kupna kilku sztuk.

Michał Blejwas

fot. Jacek Jabłoński "Jack"

 

 

ARCHIWUM 2000-2006 © Copyright info: PolskieMalawi

 

WF – ryby pochodzące z odłowu

F1-pierwsze pokolenie narodzone w „niewoli” po rodzicach WF

F2 – drugie pokolenie narodzone w „niewoli” po rodzicach WF

NS – chów sklepu(nasz chów)

BOB – ryby wyhodowane w akwarium